Limp Bizkit – Significant other

WP_20160415_00_43_17_Rich

Lymp Byskyt in da hałs! Ta płyta to podwójne skojarzenie ze szkołą średnią.

Pierwszy powód to czas gdy otrzymałem od moich wychowanków na zakończenie edukacji prezent – cały kosz płyt – pisałem o tym już tutaj. Pamiętam, że największym szokiem było dla mnie to, że właśnie TEN album tam się znalazł.

Drugie to ze względu na moje Technikum – to był ten czas gdy na przerwach w walkmenie królował właśnie ten album. Kawałkiem, który wszystko zapoczątkował był Break Stuff – a czas był idealny, bo była to jeszcze końcówka mojego zainteresowania amerykańskim hiphopem – a „cięższa” muza pojawiała się coraz częściej w moich głośnikach. Choć podejrzewam, że ani jedna, ani druga strona sceny muzycznej nie przyznaje się do LB.

Kupiłem sobie ten album na 18kę w zielonogórskim Muzarcie – wciąż pamiętam jak pędziłem do domu by ją puścić w pokoju bo akurat pod sklepem baterie w walkmenie odmówiły posłuszeństwa.

Album chodził nonstop przez całe wakacje, aż fascynacja minęła. Słucham tego albumu dziś z rozrzewnieniem – kilka numerów może i nadal się broni – ale większość jest niestety średnia, zestarzała się i jedyne co broni ten album to moje emocjonalne podejście do tych kawałków. Choć przyznam, że super się słuchało jej dziś w drodze do pracy – słoneczko ogrzewało mój zimny łokieć, z okna  ludzi atakowała gitara w I’m broke – tylko musiałem uważać by na pasach nie przechodził jakiś mój uczeń.

Są po prostu momenty, że słucha się tych kawałków z lekkim wstydem – i po przenanalizowaniu wychodzi mi, że to te fragmenty hiphopowe Dursta – bo ciężkie gitary się naprawdę bronią. Ale co poradzić – przecież było się młodym no i poza tym to był przecież 9 Teen 90 Nine.

Najbardziej hiphopowy N together now z MethodManem – mój ulubieniec z WuTangów – zawsze lubiłem jego niski wokal. Numer nawet się broni – ale tak do połowy – domyślcie się dlaczego.

Durst broni się gdy wrzeszczy – właśnie dlatego refren w Trust, oraz trzy pierwsze ( Just Like this, Nookie, Break Stuff) kawałki wciąż brzmią dobrze.

Wciąż broni się kawałek Nobody like you – duet Dursta z Davisem z Korna jest wyśmienity – no i do tego świetny jeszcze Scott Weiland w refrenie.

WP_20160415_00_44_18_Rich

Jednak obecnie jest sporo numerów, które pomijam. Album wspominkowy, taki gdzie wracają wspomnienia głupiego, młodego ja. Wracam do tego czasem – miło spojrzeć wstecz na przebytą drogę.

One Comment Add yours

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s