Nine Inch Nails – Hesitation Marks

_DSC0353

Chyba byłem grzeczny w tamtym roku, bo pod choinkę dostałem ten właśnie przepięknie wydany 2płytowy album NIN. Wysłuchany już z każdej strony! Trochę to zajęło, ale wymagało to czasu.

Do tego albumu musiałem dotrzeć bo muszę przyznać, że Reznor ma już teraz pod górkę. Wiekszość fanów jego twórczość już nie zaskakuje, już nie szokuje tak bardzo. Dlatego właśnie nie podchodziłem do tego albumu z tej nic nie spodziewającej się strony i dlatego nie słuchałem nigdzie wcześniej jego wersji cyfrowych, nie znałem nic z tego materiału dopóki nie odpakowałem tego  dwupłytowca.

_DSC0355

1A – The Eater of Dreams – zaczyna się od ponurych dźwięków – to intro jest przerażające – czyli będzie dobrze! Copy of a  – jest mechanicznie, jest bardzooo dooobrzeee, jest to takie typowe NIN, które może już kogoś znającego ich twórczości nie powala na kolana, ale ja właśnie tego chciałem a oprócz tego – na winylu świetnie to brzmi. Jakiś czas potem w necie znalazłem parodię tego (i każdego innego) kawałka. O tym jak łatwo jest zrobić TrentReznorowy kawałek🙂 Pewnie coś w tym jest, ale mi to pasuje. Came back Haunted – lubię ten miękki dźwięk, który tu wybrzmiewa – taki mięsisty basik. Zresztą cała konstrukcja mi tu bardzo pasuje, piękne gitarki. Na basie pogrywa tu na tym albumie Pino Palladino – ja go znam, jako współpracownika Johna Mayera, a wiem, że też działał też z Questlovem. Widać, że facet ma dużą wyobraźnie i nie boi się współpracować z tak różnymi wykonawcami – szacun za tak otwarty umysł. Find my Way ma świetne bębny – taki dźwięk, który brzmi jak złamanie – a cały numer jest taki uspokojający, delikatny, uwielbiam te drobne klawisze u Reznora. Pięknie znowu brzmi tu bas – ten utwór jest po prostu przepiękny.

_DSC0356

Strona 1B brzmi mega popowym All time Low – aż chce się bujać, i ten rytm pięknie się utrzymuje przez cały numer -bardzo ponuro robi się w refrenie, przez co robi się ciekawie. Wcale nie zawodzi Disappointed – są tu trudniejsze do przetrawienia momenty, fajny rytm, dobre dźwięki, i może jakoś za dużo, tego momentami. Odkryłem, że ten numer brzmi lepiej, gdy jest głośniej! No i im dalej tym lepiej, znowu się wszystko ładnie rozwija pod koniec. Everything natomiast mnie trochę męczy, nie zawsze jest dobry moment by tego posłuchać, tam już jest tyle brudu w refrenie i zgrzytów, że są dni, że nie da rady tego przełknąć.

_DSC0357

2a – Satellite zaczyna się niczym Justin Timberlake! Masakra jaki pop, cięzko było mi to strawić na początku – później ten numer nawiedzają gitary, nałożone wokale-  i robi się już trochę bardziej znajomo. Zaskakujące jest to, że pomimo tej popowatości to jest świetny numer! Pod koniec już bardzo słychać to brzęczenie i klawisze zawisają jak czarne chmury i już wiadomo, że to z pewnością twór NIN. Various Methods of Escape – całą gama dziwnych dźwięków i efektów – do tego zmodulowany wokal – jak zrobić z tego piosenkę? Dodać w refrenach gitary i kilka razy zanucić „Aaaaa, Aaaaa” no i już mamy! Przydałoby się tu momentami trochę więcej życia, które pojawia się tylko w refrenach. Pomiędzy nimi jest troszkę nudnawo jednak. Pod koniec jest wyciszenie i budowanie napięcia – to już coś co chyba słyszałem wcześniej – ale czy tak nie można powiedzieć o każdym tworze od Trenta. Ostatnie tu jest Running – nie ogarniam tego kawałka – te rytmy są tak jakby afrykańskie, do tego tego brzęczenie, ale jakoś mi to nie pasuje. Ten numer brzmi trochę jak wersja demo. Są ciekawe momenty, ale ja jeszcze nie wgryzłem się w to całkowicie.

_DSC0358

2B uderza bębnami – I would for you jest przeciążone basem i dudnieniem – znowu ta przestrzeń się pojawia przy gitarach – wystarczy się tylko wsłuchać i jej poszukać – refren jest bardzo piosenkowy, mam wrażenie, że w tle jako dźwięk wykorzystany jest puszczony od tyłu jakiś dźwięk – efektowne, a solo po drugim refrenie jest przepiękne. In two – ma taki hiphopowy klimat – ale to pewnie dlatego, że za dużo słucham takiej muzyki ostatnio. Taki wykrzyczany numer, by na końcu znowy pięknie zacząć od nowa na spokojnie – lubię jak muzyka tak wzrasta, to prosty ale jakże efektowny sposób budowania utworu – na mnie zawsze działa. While I’m still here opowiada o zbliżającym się końcu świata. Po prostu  pogodzony z końcem, stoję i obserwuję wszystko wokół.. Tak brzmi ten numer, jak zegar gdy odmierza czas ku końcowi. Szokiem są trąbki na koniec, i wcale nie są to trąby jerychońskie.  To jest chyba największe zaskoczenie na tej płycie! Nie kojarzę by ten instrument  pojawił się wcześniej na płytach. Mogło by być ich więcej. Na sam koniec albumu bezpośrednio doczepione jest Black Noise -piękne, dźwięki na sam koniec

_DSC0354

Przepiękne jest to wydanie na winylu, z tego co kojarzę, wersja CD i cyfrowa mają zupełne inne okładki. Przy tych wszystkich grafikach, warto sobie posiedzieć podczas słuchania i wpatrywać. Za wszystkie te obrazki odpowiedzialny jest Russell Mills, którego prace zostały już użyte na innym albumie NIN – The Downward Spiral – (coś strasznie ostatnio krąży wokół mnie ten album). Na tej wersji zostały użyte różnorodne materiały, od ziemi, akryle, plastry wybrudzone krwią (bleeee), drewno. Jak zawsze z taką sztuką, jest coś pięknego w tym niepokoju.

Jestem pod ogromnym wrażeniem i tego albumu i całej jego graficznej otoczki. Nie spodziewałem się, że ten album aż tak mi się spodoba, jestem więc zaskoczony tym, że jestem zaskoczony.

Na koniec teledysk – osoby cierpiące na epilepsję – UWAGA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s