Porcupine Tree – Fear of a blank planet

on

_DSC0392

Zatrzymałem się na PT po tym albumie, a miałem kiedyś dużą fazę na taką muzykę. Chyba po prostu moje życie stało się weselsze i teksty oraz emocje nie przemawiały do mnie tak bezpośrednio jak kiedyś. Coś mi dzisiaj jednak przypomniało ten album i poczułem potrzebę posięgnąć.

Steven Wilson – nie wiem jaki prywatnie jest ten facet, ale potrafi zdołować niemiłosiernie. No i jeszcze ten koncept albumu, mówiący o problemach dotykających nastolatków w 21 wieku: odurzenie narkotykowe, eskapizm, alienacja, zaburzenia afektywne dwubiegunowe, uzależnienie od pornografii, ADHD, przeciążenie informacjami. Podsumowując – ciężko nastolatkowi, a wesołe jest życie staruszka.

Kupiłem ten album w dosyć ciekawej wersji, bo nie jest to CD. Cały album plus dodatki nagrane są na płycie DVD. To oznacza, że wszystko można posłuchać sobie na kinie domowym w wersji 5.1. Do tego jeszcze można obejrzeć te przerażające teledyski i posłuchać bonusowych utworów. Ciekawe jest to wydanie i przyznam, że jak na 2007 dosyć futurystyczne – nie kojarzę czy jakiś inny zespół wydał album w ten sposób.

Do tytułowego numeru nagrany jest właśnie teledysk opowiadający jak to działa niby współczesna młodzież – przerażająca perspektywa tego, że nie ma w nich nic dobrego. Tekstowo również pasuje, ciekawe że wczoraj pisałem sobie o Pearl Jam, a tutaj pojawia się tekst wyśmiewający troszeczkę ten zespół – ale to pewnie nie chodzi o bezpośrednie szydzenie z PJ. Ogólnie utwór ma bardzo niepokojący wydźwięk – Steven śpiewa tu zwrotki tak zimnym i przerażająco niezmiennym głosem. Muzycznie podziwiam perkusję w tym kawałku – genialnie gra tu Gavin Harrison – podobno teraz współpracuje z King Crimson.

PT - Fear1

My Ashes to niezły odpoczynek po łomocie poprzedniego kawałka. Jak dla mnie chyba najspokojniejszy i najbardziej pozytywny numer na płycie – jakoś tak dający trochę oddechu. Zaraz po nim mamy prawie 18 minutowy Anesthetize – tu się dzieje tak dużo, że ciężko wyłapać myśl przewodnią – bardzo filmowy kawałek – w dodatkach można znaleźć projekcję puszczaną na koncertach. Wszystko pasuje do siebie – Steven po prostu potrafi wszystko zgrać. Pomimo tak długiego czasu nie można narzekać na nudę, a słuchając tego w 5.1 można się nieźle wkręcić.

Sentimental to znowu odpoczynek – taki balsam na skołatane nerwy – jak dla mnie chyba jedna z ładniejszych kompozycji na płycie. Way out of here ma naprawdę fajne zwrotki wprowadza ten intrygujący niespokojny klimat, ładnie to wszystko się buduje, aż nagle pojawia się ni stąd ni zowąd ten przedziwny refren – trochę mnie on przeraża – pewnie taki miał być zamiar – ale trochę mi to psuje ten  ciekawie budowany utwór – bardzo podoba mi się tu ekspresja Wilsona. Zazwyczaj potrafi on mnie znużyć – ale tu czuję tą historię, naprawdę czuję ten strach i zwątpienie. No i gitary – uff, piękna solówka.

Ostatnie Sleep Together – oprócz elektroniki i ciężkiego gitarowego klimatu znalazło się jeszcze miejsce na smyczki. Doby kawałek na koniec. Fajnie się tego słucha gdy dźwięki docierają z kilku stron.

PT - Fear

Dodatki uwzgledniają 3 teledyski, teksty do utworów (szkoda, że nie można ustawić by jakoś współgrały z utworami), do tego są jeszcze 4 utwory. Instrumentalne Nil Recurring to ciekawy numer gdzie gościnnie na gitarze pojawia się Robert Fripp. Czasem zastanawiam się czy ta muzyka nie brzmi lepiej bez wokalu – tu jest szansa posłuchać. Jak dla mnie genialny numer. Szczególnie podobają mi się te cichcsze momenty z klawiszami w tle (brzmi to trochę Możdżerowo). Cheating the polygraph jest trochę irytujące (chyba to przez wokal), Normal to moim zdaniem bardzo udany numer – spokojnie mógłby się znaleźć na płycie. What happens now? – niezłe, ale czegoś tu brakuje, a czegoś jest za dużo.

Nie jest to album, do którego będę często wracał – ale zdarzy się czasem taki dzień jak dziś, że pasuje tego posłuchać. Jednak czuję, że będę potrzebował czegoś pozytywnego by się otrząsnąć z jeżowcowego kaca.

3 Comments Add yours

  1. Rolu pisze:

    Kilka lat temu miałem okres fascynacji muzyką PT. Teraz trochę mi to przeszło i wróciłem do klimatów typowo metalowych ale od czasu do czasu do PT wracam – zazwyczaj właśnie do tego albumu albo ewentualnie In Absentia:) Dobra muzyka ale tak jak piszesz – do słuchania od święta;)

  2. no1objector pisze:

    Ja również zatrzymałem się na tej płycie🙂 Może dlatego, że ani Deadwing, ani Fear nie były w stanie przebić In Absentia.

    1. tomilol pisze:

      Deadwing był jeszcze ok – ale In Absentia to mistrzostwo!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s