Peter Gabriel – So

_DSC0302

Wracam więc do płyt z czarno białymi obliczami. So prędzej czy później musiała być na mojej półce. To pewnie przez to, że wiąże się i z moim dzieciństwem, ale również już ze świadomym słuchaniem muzyki.

Dokopałem się do niej dosyć późno bo dopiero jakoś sześć, siedem lat temu, ale większość tych numerów była mi znana i gdzieś zasłyszana wcześniej.

Zakup płyty dopiero w tamtym roku – tak z okazji 25lecia wydania So. Lubię takie wydania bo zawsze można dorwać też jakiś dodatek, bajer dla szpanu.

Oprócz czaderskich polaroidowych zdjęć dodatkowo jest tu jeszcze zapis z koncertu Live in Athens 1987 (koncert wyszedł też na DVD i Blu-Ray – tu próbka). Oczywiście tych wersji deluxe było trochę więcej (są też na LP!!!). Żałuję, że nie mam w wersji CD  DNA – The Evolution Of The Songs From So – to zapis na CD tworzenia tych wszystkich utworów. Raz przesłuchałem (bo udało się zakupić w mp3) – genialny proces powstawania. Od wersji mruczanych do tych oryginalnych – baaardzo fajna sprawa.

Album So to jak dla mnie podstawa twórczości PG – chyba najwięcej hiciorów. To pierwszy album Petera sygnowany tytułem (a nie tak jak wcześniej jedynie imieniem i nazwiskiem).

_DSC0307

Zaczynamy od przepięknej kompozycji Red Rain. Szczególnie imponuje tu genialny bas Tony Levina. Szkoda, że takich numerów już się nie tworzy. Podobno tekst powstał poprzez nawracający sen Petera. Uwielbiam jego głos, lekko zachrypnięty i przejmujący.

No i następny to już jest jest hicior. Sledgehammer pamiętam z dzieciństwa, to pewnie przez ten czaderski teledysk. Za każdym razem musiałem go obejrzeć do końca. Najbardziej pamiętam ten motyw z twarzą przeobrażającą się w owoce. To jeden z tych teledysków, który po prostu zapadł mi w pamięć. To taki numer do przesłuchania po sto razy. Zawsze można znaleźć coś ciekawego. Tu bas, tu piękne wokale, ten czaderski motyw z fletem no i znowu to co najważniejsze – kompozycja. Genialnie jest to wszystko posklejane. Takich popowych numerów z duszą (jest tu przecież duży wpływ muzyki soul) już się nie robi niestety.

Don’t give up – znowu arcydzieło. Podobno w oryginale miała to śpiewać Dolly Parton. Nie wiem jak by to wyszło, ale Kate Bush ma przepiękny głos. Ten utwór ma duszę i potrafi doprowadzić do łez. Cudowna jest ta rozmowa Petera i Kate. Powstały dwa teledyski – mi najbardziej pasuje ten gdy tańczą w objęciach. Druga wersja też ciekawa, ale ten obraz gdy są w objęciach jest o wiele mocniejszy.

That Voice Again – znowu mięciutki basik robi nam miło – słucha się tego jak opowieści, jak bajki. Do tego pięknie brzmiące bębny i niepokojący refren.

_DSC0308

Gdybym miał winylka leciałby teraz inny utwór – jednak to właśnie Mercy Street powinno być wg Gabriela następne. Delikatny utwór – to się zwie niby world music – jak dla mnie po prostu piękny wyciszający numer. Można się rozpłynąć słuchając.

Big Time to dla mnie wciąż klimat Sledgehammera (teledyskowo również)  – to co wyróżnia ten numer to po raz kolejny bas. To podobno podczas tego numeru Tony Levin wpadł na pomysł stworzenia stylu Funky Fingers. Wtedy stworzył to przy pomocy pałeczek perkusyjnych. Dlatego jest tu taki luzacki klimat.

We do what we’re told to numer głównie instrumentalny. Zainspirowany eksperymentem Milgrama – polecam poczytać i posłuchać cóż to za dowód na konrolę nad ludźmi. Ja dowiedziałem się o nim z jednego z moich ulubionych podcastów Radiolab. Jest przedstawiony w odcinku odnośnie Zła. To z pewnością zainspirowało ten krótki, ale przerażający i mrożący krew w żyłach numer.

Później dosyć eksperymentalny numer This Is the Picture (excellent birds) – wciąga w ten dziwny świat dźwięków. To widać zreszta w samym teledysku.

Na koniec In your eyes – czyli ten numer, który miał być właśnie zamykającym ten album. To pewnie dlatego, że daje nadzieję i spokój ducha. Dziwnie byłoby skończyć przy wcześniejszym We do what we’re told (This is the picture nie było w oryginalnej wersji LP).

_DSC0309

W tym pozytywnym numerze pod koniec pojawia się między innymi Youssou N’Dour (tak, ten sam co śpiewa 7 seconds z Neneh Cherry). To właśnie jego wokal kończy ten album gdy wyśpiewuje w języku Wolof. Na koncertach ten numer wygląda niesamowicie. Potrafi się ciągnąć i widziałem, że sprawia wszystkim dużo radości.

Niesamowita jest ilość muzyków i gości na tym albumie. Kate Bush śpiewa w kilku utworach, na perkusji jest Manu Katche i Stewart Copeland. To jest album do przesłuchania kilkanaście/dziesiąt/set razy. Cudownie jest się zanurzyć w ten świat Petera. Polecam również obejrzeć program o powstawaniu albumu z serii Classic Albums – leciał niedawno na TVP Kultura. Można się dowiedzieć dlaczego niektóre wokale musiał nagrywać rano, dlaczego producent zamknął go w oborze. Jaki był powód tak krótkiego tytułu albumu. Genialny dokument o genialnej płycie – polecam.

7 Comments Add yours

  1. rellih pisze:

    W 100% zgadzam się z Twoją recenzją. To jest muzyka dla każdego, no może dla każdego.

  2. no1objector pisze:

    Płyta godna mistrza u mnie razem z So, Passion i Up tworzą komplet. A wizualnie polecam Growing Up Live na DVD. Świetnie nagrane, zrealizowane i zagrane widowisko. Cudo. Można zobaczyć, to czego nie widzieliśmy podczas koncertu w Poznaniu, ale i tak było pięknie.

    1. tomilol pisze:

      a w tym roku Łódź i calutka płyta So będzie zagrana w oryginalnym składzie.. ehhh.. tak dużo dobrych koncertów w tym roku

  3. no1objector pisze:

    i pojawia się pytanie skąd kasę na bilety brać, chyba trzeba zrobić skok na bank albo cóś🙂 przy okazji dzięki za kolejnego po The Starters previously known as The Basketball Jones podcasta. Na razie przesłuchałem jeden odcinek Radiolab, a już jestem ich wiernym fanem🙂

    1. tomilol pisze:

      no to zrobię za jakiś czas wpis o podcastach.. bo mam ich jeszcze ze dwa trzy, których słucham nagminnie🙂

  4. aworm pisze:

    Wybieram się na koncert Petera oczywiście😉 Nie można opuścić tego. Mam trochę z innej beczki pytanie do Ciebie jako eksperta – co sądzisz o słuchawkach Brainwavz Delta? Dobre są? Na PC Labie (http://pclab.pl/art55837-9.html) piszą, że to najlepszy wybór wśród słuchawek do stówki… ale sam nie wiem. Trzeba by ogarnąć nowy sprzęcik, żeby Gabriela słuchać w drodze na uczelnię i do roboty😀

    1. tomilol pisze:

      oj niestety nie znam się .. niedrogie douszne słuchaweczki, które ja mogę polecić to firmy AKG.. ale oczywiście najlepiej byłoby sprawdzić ze swoim odtwarzaczem w sklepie. Powodzenia w zakupach – jakże zazdroszczę tego Petera!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s