Krzysztof Zalewski – Zelig

_DSC0218

Po czymś starszym, coś nowszego. Była wczoraj płyta z twarzą Davida na okładce, będzie dziś płyta z Krzysztofem na okładce. Też szara.

Krzysztof Zalewski po dziewięciu latach wydał płytę – szok i niedowierzanie! Ja na jego płytę przestałem czekać już z 5 lat temu. Przestałem bo było już strasznie długo. Jego debiutancki Pistolet z 2004 zestarzał się. Lubiłem tamtą płytę wtedy lecz nie wiem czy słuchałbym jej teraz, jakiś taki za stary się na nią wydaję. Było tam wiele dobrych dźwięków, ale czuć, że to nie wszystko było jego. Pamiętam numer Cięte Drzewa – super to było. Doceniam jedna bardziej własny materiał. Tam muzyka powstała raczej od starszych kolegów, a niektóre teksty pisała Kasia Nosowska. Dlatego tak bardzo cieszę właśnie na ten album tutaj.

Nie śledziłem zbytnio co to się tam u Krzysztofa dzieje od kilku lat, ale pamiętam, że ten głos urywał głowę. Byłem wtedy pewny, że on tym heavymetalowym wokalem rozwali polską scenę, a tu nic z tego – on zniknął. Dziś mogę powiedzieć – jejku jak dobrze, bo okazuje się, że on w ogóle nie próżnował. Pracował z Heyem, Marcinem Borsen, Japoto. On po prostu się uczył, a w międzyczasie tworzył do szuflady tak by wydać coś swojego. Nie słyszałem jednak o nim dłuuuugo  i nagle w grudniu 2011 oniemiałem. W odcinku specjalnym Szansy na sukces poświęconym Grzegorzowi Ciechowskiemu, Krzysztof przejął utwór Nie pytaj o Polskę. Poczułem się wbity w ziemię, po prostu niesamowicie to zaśpiewał. Tak jakby to było jego, tak jakby każde słowo było ważne. Tak, że znowu zacząłem na niego czekać. Bo mówił tam, że robi tę płytę. No i doczekałem się. Po dwóch latach od tego występu wydał tego oto Zeliga.

_DSC0225

Ja czekałem już od września 2013 gdy w sieci pojawił się numer Jaśniej. Zaraziłem się tym kawałkiem, wszedł pod skórę, zalążek choroby przekazałem na moją Kasię i czekałem. Miał być album w październiku, przesunął się na listopad, ale jest! Wiedziałem, że go kupię, ale musiałem poczekać na oczyszczenie głowy. Tak by się odsłuchać, podejść z pustą głową. Miałem go nawet jeszcze nie kupować bo mam sporo słuchania – nowe NIN, dostałem pod choinkę dwóch Bowie’ch (uwielbiam odmienianie angielskich nazw po polskiemu). Trafił się też Bruce Dickinson jako prezent z genialnym albumem Chemical Wedding. No i właśnie Dickinson przypomniał mi, że miałem przecież kupić Zalewskiego. Nie żartuję! Wybrałem się w trasę samochodem z płytą wokalisty, który inspirował za młodziaka Krzysztofa, i wróciłem z właśnie z trasy z Zeligiem.

Przeczytałem kilka wywiadów i recenzji odnośnie tej płyty i zauważyłem pewną rzecz. Wiele osób wciąż piszę o tym, że „Krzyś wydał album”. Krzyś?? To jest już prawie 30letni facet przecież. W jego wieku David Bowie wydawał właśnie „Heroes”. To jest Krzysztof, po tej płycie to jest dla mnie muzyk i tfuuu, to jest artysta.

Ten album, te kompozycje i te teksty porywają i urywają dupsko. Moja gęba się cieszy widząc ten progres, po tym jak sobie przypomnę, dzieciaka wygrywającego Idola. Byłem nawet na jego koncercie w Krakowie w 200którymś. To wszystko pasowało wtedy i było świetne, ale cieszę się, że tak nie zostało. Cieszę się, że rozwijał się i teraz tworzy jeszcze dojrzalej.

Wciąż widać w nim bunt. Wtedy jeszcze młodzieńczy, gdy postanowił heavymetalem pokazać siebie. Teraz widać to też w jego osobistych kompozycjach i tekstach. „Płyńmy w górę rzek”, „Przeciętności lękam się w ch”… yyy „bardzo”. To nie są banalne teksty – to jest gra słowem, gra dźwiękiem. Odkrywanie i rozwijanie się. Kto by pomyślał, że na swój pierwszy numer na płycie wybierze Jaśniej gdzie gra na clavinecie. Heavymetalowiec na takim Ray Charloswym instrumencie?! Ma jednak super słuch, bo to brzmi świetnie.

Gatunek jest już bardziej gitarowy – ogromnie podoba mi się ta zabawa głosem. No i sam nie potrafię się powstrzymać by nie śpiewać. Tempo tego numeru porywa, no i brzmienie cudo miód.

Spaść – dobry tekst, ładne instrumentarium i falset nawet się tu cudny zjawił. Nie wiem kto mu zalazł za skórę, ale ciekawy przez to tekst powstał.

_DSC0221

Czas na przepiękny numer – Ósemko. Po prostu majstersztyk – ile tu klawiszy, trochę też klimatem ostatnich Hey’ów zalatuje. No i ten głos jak balsam do tych wszystkich piszczących dźwięków. Dobra, trzeba to przyznać, kocham ten wokal. Co mam się wzbraniać, trochę męskiej miłości z mojej strony. Krzysztofie – więcej chcę, więcej. Ekscytująca jest też ta solóweczka. Jestem ogromnie ciekaw kto to gra, Krzysztof czy Marcin Bors (może uda się to na koncercie zobaczyć).

Anglojęzyczne Folyn to ciekawy, ale jak dla mnie nie skończony twór. Tak jakby czegoś brakowało. Jest dobry zaczyn, ale chleb nie wyrósł do końca. Może po prostu jest za krótko, ale wtedy to do całego albumu musiałbym się o to przyczepić.

Zboża – ależ to będzie hicior. Utwór na lata – tekst, kompozycja. To jest radiowe – czemu to nigdzie nie leci. To trzeba na drugi singiel wybrać i w świat puścić.

Rzek – lubię ten pokręcony numer, ale mam z nim jedno skojarzenie. Czasem tak się zdarza, że nie używasz jakiegoś słowa całe życie. Do drugiego stycznia nie znałem i nie używałem słowa „koklusz”. Tego dnia mój dziadek zachłysnął się i powiedział, że to z dzieciństwa męczy go czasem ten kaszel. Następnego dnia odwożę dziadków, kupuję Zeliga i co słyszę? „Koklusz w teatrze” – drugi dzień z rzędu. No to słownictwo mam utrwalone🙂 .

Zimowy jest naprawdę zimowy – pięknie melodią i słowem prószy nam tutaj. Jest też trochę klimat Japonii? Tak jakoś mi się nasuwa. Pod koniec dziwny jęczący dźwięk, który Kasia każe mi ściszyć za każdym razem bo męczy. Mnie męczy ale wprowadza też w miły trans.

_DSC0216

Nie mogłem z początku się wczuć w hiphopowy trochę Ry55 (zresztą co to za tytuł, może o jakiś wrocławski adres chodzi). Z czasem jednak utwór nabrał kolorów. Głownie ze względu na muzykę, która hipnotyzuje.

Na koniec ładnie zamykający to wszystko klamrą Her Majesty – też trochę jak i cały album jest to numer niedokończony.

Panie Zalewski – nic tylko wydawać teraz płyty co rok – tak przez następne 9 lat. Czuję, że nauczyłeś się wiele i teraz uczyć się możesz tylko od siebie. Czekam na nowe! I koncerty mają być! Może być na ten przykład na openerze w dniu gdy gra Eddie Vedder z brygadą.

2 Comments Add yours

  1. no1objector pisze:

    całe szczęście, że ta płyta się pojawiła, taki głos to dar, a Krzysztof potrafi zrobić z niego użytek jak mało który polski wokalista. Brzmi to dziwnie, ale w porównaniu z niektórymi, on naprawdę śpiewa🙂

  2. FeedMeRiffs pisze:

    Oj jak ja bardzo tęskniłam za tym gościem, teraz tylko się czaję na jego koncert we Wrocławiu. A Zboża już podobno szaleją gdzieś w eterze🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s