Stevie Ray Vaughan – Texas Flood

_DSC0071Ahhh, cóż to był za gitarzysta – wspaniale się go słucha. W tej gitarce jest życie, pasja, radość.

Dotarłem do niego po długim czasie. Poprzez Crossroady Erica Claptona, następnie poznanie Jimmiego Vaughana. Potem odnalezione gdzieś na youtube filmy, że to młodszy brat Vaughan ma tak jakby jeszcze więcej tego życia jednak (choć Jimmy też daje radę).

Słucham tej płytki już od kilku dni i wciąż się nie nudzi.

Z utworów, które szczególnie górują to Testify, Pride and Joy oraz tytułowe Texas Flood.

_DSC0073

Zaczyna się od szybkiego rockandrolla – Love Struck Baby brzmi tak jak ten szybki numer z Powrotu do przyszłości.

Na drugim numerze Pride and Joy naprawdę można odkryć ten geniusz w palcach. Po prostu chce się by ten numer trwał i trwał. Osobiście uważam, że ten numer jest najlepszym z jego autorskich na tym albumie. No, a konkurencja jest ogromna.

Texas Flood przecudownie zwalnia – no i ten wokal – świetnie brzmi. Już wiem od kogo małpuje John Mayer. Ahhh co za feeling. Co za rozpacz, co za spokój. Uszy aż puchną od nadmiaru radości. Te solówki są piękne, to co mi się podoba to sposób jak SRV rozdziela tę gitarkę miedzy momentami ciszy. Nie jest jakoś nachalnie, jest tak hendrixowo. Cudowny to kawałek, ogromnie podoba mi się ta „rozstrojona” gitara momentami. Dla takich numerów warto zaprzedać duszę. Ostatecznie okazuje się, że jest to cover numeru Larry Davis’a – ale SRV zrobił to pierwszorzędnie.

Tell me – szczególnie pozytywne wibracje – ten numer bardzo coś mi przypomina – gdzieś już słyszałem podobny motyw bluesowy. Sprawdzam więć w googlu – no i faktycznie – oryginalnie Tell me nagrane przez Howlin Wolf – pewnie słyszałem gdzieś już przeróbkę tego numeru.

_DSC0072

Następne na płycie Testify – przepiękne – to też cover, ale znacznie przyspieszony i przerobiony przez Steviego. Cudowne te gitarki, piękny bas – po raz kolejny nie można się oderwać – miód na palcach tego człowieka. Czuję jak on odpływa, a ja razem z nim.

Podobne tempo i szaleństwo jest w następnym Rude Mood. Niby rude, a podoba mi się. Któż nie chciałby grać w taki sposób.

Mary Had a little Lamb to cover słynnego Buddy Guy’a – płynie, sączy się rozkosz z tego kawałka. Delikatny wokal i pięknie brzmiąca gitarka.

Dirty Pool to popis płaczącej gitarki – to tak łatwo mu wychodzi, że aż nie chce się wierzyć. No, a wokal brzmi tu świetnie – Mayer ty kradzieju! Po prostu zżyna od SRV jak tylko się da.

I’m Cryin‚ to prosty bluesowy motyw – coś takiego słyszałem już wiele razy – no, ale pięknie to brzmi – bardzo przypomina już wcześniejsze Pride and Joy. Po prostu dobry blues.

Na koniec coś w stylu hendrixowego Little Wing – przepiękna ballada nagrana na cześć swojej żony – Lenny. Piękne, spokojne, jazzowe. No i tu mam w końcu dowód na to, że John Mayer inspirował się nie tylko wokalem ale i stylem gry SRV – oto Lenny w wykonaniu J.Mayera.

_DSC0078

Na moim wydaniu są jeszcze dodatkowe utwory LIVE – szczególnie Tin Pan Alley jest przecudowne. Można się rozpłynąć.

No i to tyle – to po prostu świetny blues. Ktoś powie, że nie jest jakoś oryginalnie, ale jest dusza, jest pot, jest radość z gry. Tego mi właśnie trzeba.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s