Pantera – Reinventing the steel

_DSC0178

To taki powrót do roku 2000. To jedyny album Pantery, który poznałem ‚na żywo’ – czyli w momencie wydania. Zaczęło się od teledysku do Revolution is my name. To już na zawsze będzie mój pierwszy kawałek Pantery. Razem z kuzynem i dziadkiem obejrzeliśmy ten teledysk w TV, ku zniesmaczeniu dziadka. Ja ten album miałem na kaseciaku, jak większość moich albumów w tamtym czasie. Po prostu były o wiele tańsze w antykwariacie. Na początku tego roku nabyłem go w końcu w porządnej wersji – na winylu! Ciężka ta płyta, dosłownie również. Mam wrażenie, że najcięższa z moich LP. Okładkę zdobi pan z w.w. teledysku.

Otwierające Hellbound – to niezły kopniak na start. MA cudowne wejście, te takie mięsiste gitarki. Do tego potężny wokal Phila. No i świetny jest ten kontrast wrzasku i delikatnego wokalu. Dime tworzy piękny chaos z tych gitarowych dźwięków. Goddamn Electric oprócz świetnych dźwięków ma też niezły tekst. Za młodu ogromnie podobał mi się fragment w zawierzeniu whisky, weed i Black Sabbath i Slayerze. Zresztą Kerry King użyczył tu kilka nawiedzonych dźwięków podczas outro. Ładnie to jęczy.

_DSC0189

Yesterday don’t mean shit – jeden z moich ulubionych kawałków z tej płyty – tekst, tempo. Liczy się to co będzie. Co było to było. Ogromnie lubię to przesłanie. Uwielbiam te ciągnące się gitary Dime’a podczas refrenu. Co do You’ve got to belong to it! to zawsze miałem mieszane wrażenia. Nie do końca podoba mi się refren. Zwłaszcza budowa tzw. zwrotek. Momentami jest za wolno, potem dziwnie za szybko. Natomiast jak dla mnie wszystko co najlepsze jest w refrenie. Od momentu „You recognize it.. ” jest po prostu świetnie. Po prostu to mechaniczne tempo pasuje tu do linii wokalnej. No it o wyryczane = „You’ve got to belong to it!

Death Rattle to mega szalone tempo. Jest naprawdę oldskulowo. Taki numer jak z lat 80tych. Następny numer jest już bardziej powolny, ślamazarny. No i po raz kolejny motyw Pantery. Stworzyć fajne hasło – wykrzyczeć jako refren. Od razu mamy gotowy tytuł dla utworu. „We’ll grind that axe for a long time„. Fajnie się to wrzeszczy. W następnym numerze zaczynamy od cudownego tempa. No i w refrenie znowu tytuł – Uplift!

_DSC0182

Jeśli chodzi o numer It makes them dissapear jest cudownie wolno. Phil natomiast nieźle tu skrzeczy. Ciekawy jest ten gitarowy motyw. Taki ‚bąbelkowy’ – ładnie kontrastuje ze obślizgłymi gitarami później. W roku 2000 była chyba moda na numery gdzie coś znikało. Pamiętam, że też wtedy Metallica wydała numer do Mission Impossible. Kończący album I’ll cast a shadow to kolejny numer podobny w konstrukcji. Wolno, ślamazarnie, szybciej, wykrzyczany tytuł w refrenie i tak kilka razy.

Ogólnie ten album nie jest chyba największym w ich dorobku. To jest bardzo dobra płyta. Zresztą jak pisał mój znajomy „Pantera nie nagrała złego albumu”. Dla mnie ten album, zawsze będzie tym pierwszym. Ten, który poznałem w wieku lat 18stu. Jeden z tych pokazujący mi wtedy inne oblicze muzyki. Poszukiwania piękna w tym chaosie i brzydocie.

Zakochałem się w gitarach Dime’a prawie od pierwszego odsłuchu. Tak bardzo żałuję, że nie usłyszę tego muzyka na żywo. Tak bezsensownie stracił życie. Pamiętam dzień, w którym się dowiedziałem, że nie żyje. Naprawdę ciężko było w to uwierzyć.

Cieszę się, że mam ten album na winylu. Nie pasuje do mojej panterowej kolekcji na CD, ale miło, że ten pierwszy album jest w takiej wyjątkowej formie. Dlaczego go kupiłem? Cena – 56zł to naprawdę niedużo z winyl, a do tego urzekła mnie naklejka na płycie. No bo czy to nie jest prawdą?

_DSC0190

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s