Black Sabbath – Vol 4

_DSC0017

To druga płyta z upominku od mojej klasy. Zawsze chciałem ją mieć w kolekcji. Kiedyś to na kasecie wsłuchiwałem się w ten album. Dobrze go mieć teraz na płycie. Zresztą, samo wydanie jest przepiękne. Wygląda jak mini-winyl. Na płycie podana jest nawet prędkość z jaką puszczać na gramofonie. Dla picu, ale wygląda super. Zawsze podobała mi się okładka. Proste połączenie kolorów. Pomarańczowy Ozzy na czarnym tle – jak dla mnie, ładnie się to komponuje. Jeśli dobrze widzę, to nie ma w jego gębie nietoperza. To by była okładka (z góry przepraszam wszystkich obrońców zwierząt).  Przepiękna książeczka w środku. Zdjęcia są po prostu czaderskie. Jest nawet zdjęcie oryginalnego winyla. Podobieństwo do CD jest uderzające. Do tego jest też coś do poczytania. Krótka historia nagrywania tego albumu. Dużo ciekawostek, naprawdę super jest to wydanie.

_DSC0025

Największe hiciory to oczywiście Changes Snowblind. Jak na rok 1972, Changes było z pewnością szokiem dla fanów zespołu. Bardzo lubię  ten naiwny i prosty kawałek. Bije od niego szczerość. Czuję ten smutek w głosie Ozzyego. Zresztą, tekst jest prościutki do zrozumienia i prawie każdy kiedyś w swoim życiu może się z nim identyfikować. Natomiast Snowblind – cudo. Uwielbiam te gitarki. Co do inspiracji w tym kawałku – warto poczytać sobie książeczkę. Ten numer to po prostu klasyka Sabbathów. Dobrze, że powstał. Bardzo lubię też Supernaut – Frank Zappa twierdzi, że to jego ulubiony numer wszechczasów – to dopiero rekomendacja. Cornucopia ma ten ciężar – uwielbiam jak te gitary „wiszą”. Wydaje się jakby Ozzy z tym wokalem wznosi się nad muzyką. Otwierające album Wheels of Confusion to znowu klasyka.

_DSC0018

Ciekawe są te dźwięki FX – tego trzeba słuchać na głośnikach – głośno. Sama geneza jest równie interesująca – Tony Iommi tworzył te dźwięki za pomocą krzyży, które były jedyną rzeczą, którą miał wtedy na sobie w studiu. Co do przerywników – Laguna Sunrise – cudo. Numer instrumentalny – po prostu posłuchajcie i odpływajcie. Po chwili wracamy do cięższych gitar – St. Vitus Dance – początek jak dla mnie bardzo Zeppelinowy. Równie dobrze mogli by to zagrać Plant z Pagem. Fajny ciężki rock. Nie urywa głowy jak poprzednie kawałki, jednak to naprawdę dobry numer. Szybko się kończy, a zaraz po nim monumentalny Under the Sun. UGH.. Mega ciężar – Prawie sześć minut genialnych dźwięków. Jak dla mnie to kilka piosenek w jednym numerze. Bill Ward na perkusji brzmi cudownie. Zresztą co do Warda to warto poczytać sobie we wkładce jakie numery robili mu chłopaki podczas nagrań albumu. To musiało boleć.

_DSC0019

Poza tym na płycie jest jeszcze Tomorrow’s Dream – zanudzam słowem klasyka, ale tak jest. Po prostu stare dobre Black Sabbath. Ten numer to kolejny z faworytów – jest po prostu idealny w swojej konstrukcji. Mięsiste gitarki, świetne tempo w refrenie. Ozzy wspaniale skrzeczy. No i ta gitarka w drugiej minucie. Jakie to jest cudo.

BS - vol 4

Ten album towarzyszył mi szczególnie podczas wakacji 2000. Wciąż pamiętam jak z jednej kasety Black Sabbath przechodziłem na drugą. Bardzo się cieszę, że otrzymałem ją w prezencie. Moi wychowankowie pewnie jej nie słuchali, jednak wciąż są osoby słuchające takich dźwięków. Dziś na ten przykład uczeń przyniósł mi do posłuchania najnowszą płytę Megadeath. Gimnazjalista, lat 15. Ja wczoraj (chyba niezbyt pedagogicznie) poleciłem mu Panterę. Przybiegł rano do sali – „Proszę pana, proszę pana – ten numer This Love jest super, no i Cowboys from Hell”. Nieźle się potem uśmiałem. Już od września widzę go – bojówki, koszulka Slayera – czyli jednak wciąż istnieje alternatywa i nie ma tylko Jednego Kierunku.

5 Comments Add yours

  1. nikt pisze:

    Też lubię ta płytę

  2. Rolu pisze:

    Z V4 uwielbiam drugą część Wheels Of Confusion czyli tak zwanego The Straightener’a:) Meeeeeega moc. btw. z Twojej wersji reedycji mam Technical Ecstasy i Never Say Die! Lekko się zdenerwowałem jak mi takie przysłali a nie wcześniejsze – pudełkowe reedycje:)

  3. codringherer pisze:

    Bardzo fajny album, lubię zwłaszcza mocno niedoceniane Wheels of Confusion.

    1. tomilol pisze:

      nawet nie wiedziałem, że jest niedoceniane.. ja bardzo lubię!

  4. rellih pisze:

    Np. „Changes” Black stworzyli w 1972 roku!. i do dzisiaj ta muzyka broni się wspaniale, a wokal Ozziego…. .miodzio

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s