Hey – Do Rycerzy, Do Szlachty, Doo Mieszczan

hey1

Wybrałem album do opisu z dwóch powodów.. Długo się zasiedziała, na półce, przypomniała się bo sąsiad jej słuchał ostatnio. Powód drugi, bardzo prozaiczny zresztą – okładka. Szkolne zdjęcie definitywnie musi się kojarzyć z początkiem września. No i nie będę narzekać. Jasne, że człowiek poodpoczywałby dłużej. Te dwa miesiące zawsze mijają szybko, jednak trzeba przyznać, odpoczynek był. Wyleżałem, wyspałem, wysiedziałem się. Mam już wystarczająco sił by wrócić do pracy.

Oprawa graficzna samego albumu – naprawdę ciekawa. Fajny motyw z tym zdjęciem, no i w samej książeczce zdjęcia z sali gimnastycznej są całkiem przyjemne. Typowa sala jak w większości szkół. Wystarczy spojrzeć na wytarte boisko z wystającymi klepkami na których nie da się grać. Tak właśnie wygląda w większości szkół. Aha, w środku pojawia się też ołówek by podpisać swój egzemplarz. Oczywiście uczyniłem to bezzwłocznie, znacznie prędzej podpisałem niż przesłuchałem.

_DSC0364

Album jest dość trudny, pewnie wciąż go nie rozumiem. Pomimo, że już poprzednia płyta (którą bardzo lubię) zapowiadała oddalenie się od gitarowego rocka, to tu elektroniki jest troszeczkę przesyt. Pierwsza na albumie Wieliczka ma ładne tempo i delikatny tekst. Do czasu gdy robi się naprawdę fajnie, ciężko. To chyba jeden z moich ulubieńszych numerów na płycie. Również tytułowy kawałek jest moim faworytem. Zaskakuje mnie optymizm tekstu. To jest przepiękny kawałek. Taki co to na zawsze powinien znaleźć w ich setliście koncertowej. Po prostu skończone dzieło. Nic bym tam nie zmienił.

Niby gitar nie ma zbyt wiele, ale to właśnie nimi rozbrzmiewa numer Co tam.. Niestety troszkę drażni mnie tekst w tym numerze. Jakoś nie mogę go pojąć i polubić. Jednak gitarki brzmią naprawdę dobrze. Niezbyt też przepadam za numerem trzecim ..Że się kupidyn Tobą Interesuje. Szczerze, tak na pół go lubię. Bo te fragmenty z gitarą są super. Natomiast drażnią mnie te cichsze z samymi klawiszami. No i te okropne mewy w Szczecinie. Brrr. Kawałek Woda jest natomiast świetny, tekstowo, tempem, klawiszami. Wszystko mi tu pasuje. Świetny kawałek do auta, na rower, do biegania (nie testowałem). Lilia, Kula i Cyrkiel – to ładny kawałek, wydaje mi się, że tekst jest skierowany dla synka Kasi. Jest dosyć osobisty. Jednak po czasie.. Wydaje mi się zbyt ładny. Leciutko przerysowany.

hey

Podobno zaczyna się od klimatu country. Lubię ten numer. Czy to jest spowodowane tym, że jest troszeczkę mniej pozytywnie tekstowo. Czy to te pesymistyczne kawałki po prostu bardziej mi się podobają? W środku pojawia się super tempo. Porywa i urywa głowę. Kasia niesamowicie tutaj śpiewa. Genialny numer. Następny w kolejce Wilk vs. Kot – zaskakuje tą elektroniką. Świetne brzmienie, po raz kolejny super to się łączy ze śpiewem Kasi. No i ten refren jest przejmujący. Jednak to, co tu rządzi to perkusja! Mega, po prostu mega bębnienie. Bez chorągwi jest ładne, nie ma się do czego przyczepić. Dużo elektroniki, dużo emocji, dużo przemiłego basu. Fajnie się śpiewa refrenowe „Kto puka to my…”.

Dziewiąty na płycie Lot pszczoły nad tymiankiem – zaczyna się od ładnego basu, moje pierwsze skojarzenie – Coma. Ten bas jakoś mi się kojarzy, potem to wrażenie zanika i można się wczuć w ten przemiły numer. Dużo tu ładnych skojarzeń w tekście. Kasia Nosowka ma talent do tekstów. W większości przypadków te teksty ciekawią, inspirują.

Ostatni numer, zaśpiewany i napisany przez Gabę Kulkę jest naprawdę ciekawy. Nie pasuje mi zbytnio do reszty, jednak sam tekst porywa. Gaba stworzyła też świetny numer u Czesława. Może ona ma talent taki właśnie, by zamykać u innych album?

Ogólnie więc album jest dobry. Pojawia się kilka momentów, które lekko drażnią. Jestem ciekawy czy Hey dalej będzie dążył w tę stronę elektroniczną. Trzeba przyznać, ci muzycy są bardzo odważni w poszukiwaniach. Oby tak dalej.

5 Comments Add yours

  1. Rolu pisze:

    Ostatnie albumy HEY są jak wino – stają się lepsze z czasem:) Tak jak na początku tego krążka nie lubiłem tak ostatnio (po długiej przerwie) go sobie puściłem i „wszedł” nadzwyczaj dobrze. Chociaż i tak tęsknię za klimatami z lat 90tych.

    1. no1objector pisze:

      Zgadzam się w pełni z komentarzem powyżej. Ciekawą drogę przeszedł ten zespół, a najlepsze jest to, że pomimo tak dużej zmiany stylistycznej, zespół ciągle przyciąga tłumy na swoje koncerty. Oni w ogóle są jak wino. Pięknie dojrzeli. Ja jak sobie słucham starych płyt, to tęsknię za tym gitarowym graniem z lat 90-tych, a zaraz potem jak zapuszczę nowsze albumy, rozpływam się w tym minimalizmie muzycznym. Bo tu chyba najważniejsze są teksty Pani Katarzyny. Ona scala w piękny sposób tamten czas przeszły z tym teraźniejszym.

      1. tomilol pisze:

        wszystek prawda, co ciekaw.. znam tamte starsze albumy.. dorastałem z nii.. a nie mam ich w kolekcji.. mam za to kilka ostatnich w tył.. trzeba wrócić do tamtych lat 90tych

    2. tomilol pisze:

      jak najbardziej.. potrzebują czasu by dojrzeć..

  2. macko512 pisze:

    Początkowo i dla mnie płytka wydawała się trudna i niezrozumiała i przeszkadzała mi wszechobecna elektronika. Jednak postanowił wsłuchać się w słowa i płyta od razu do mnie trafiła. Lubię nowe wydawnictwa HEY, choć mam ogromny sentyment do ich starych rockowych dokonań. Podczas premiery tegoż albumu Nosowska wspomniała, że chciałaby wrócić do starego grania. Tak więc może doczekamy się jakiegoś nowego wydania HEY w rockowej stylistyce.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s