Mad Season – Above (Deluxe)

_DSC0107

Wydanie z 2013 roku… Dostałem je pocztą z Ten Clubu (tak, muszę się pochwalić). Piękne wydanie, nawet ma swoje osobne miejsce na półeczce. Nikt takiego nie ma. Bardzo dużo dodatków. Łącznie aż trzy płyty. Jest czego słuchać, jest i czego sobie pooglądać, a nawet poczytać. Zaczynając od oprawy, bardzo podoba mi się stworzenie alternatywnej okładki w kolorze białym. Niestety już mam na niej ryskę (urok digipacków). Z tyłu krwisto czerwona rozpiska materiału. W środku na skrzydełkach zdjęcia zespołu znane z oryginalnego wydania. Oprócz płytek (które są pięknie, ale mało praktycznie umiejscowione) w środku jest też książeczka. W niej teksty, podziękowania, zdjęcia, no i to co najbardziej mi się spodobało. Krótka historia zespołu. Wspomnienia napisane przez Baretta. Bardzo miło się to czyta, zwłaszcza, że czuć jak osobisty jest to tekst. Napisany prostym językiem i z otwartym sercem.

_DSC0114

Zaczynając od płytki numer jeden. Jest to po prostu Above z dodatkowymi utworami. Jako, że są już moje wspomnienia o Above, pominę tę część. Po November Hotel jest krótki przerywnik, który miał podobno pojawić się na płycie, ale zaginął gdzieś podczas produkcji. Następnie trzy utwory zaśpiewane przez Marka Lanegana. Ładne to, trzeba przyznać. Muzyka podobno była tworzona z myślą o drugiej płycie. Po śmierci połowy kapeli, zostały te niedokończone wersje. Jak dla mnie zwłaszcza ostatnie Slip Away zasługuje na uwagę. Te nawiedzone gitary Mike’a. Przestraszne i piękne. Łzy napływają jak się to słyszy. Cudowne postrzępione, przerażające i okropnie smutne.  Locomotive też daje radę, ale jak dla mnie najbardziej odbiega od stylistyki Mad Season. Jednak to i tak dobry numer. Black Book of Fear jest przepięknie smutne. Dobre to numery – w końcu to Mark Lanegan na wokalu! Potem słychać jeszcze remix Johna Lennona I Don’t Wanna Be a Soldier w wykonaniu oryginalnego składu Mad Season. Grali ten numer na koncertach. Osobiście oryginał tego utworu poznałem dopiero teraz, tak więc wersja MS jest mi bliższa.

_DSC0109

Płyta numer dwa to wydanie CD koncertu z Live at the Moore. Jest tu 11 utworów w bardzo dobrej wersji. Przyznam, że do tej pory wysłuchałem tej płytki raz. Z pewnością znajdzie się jeszcze na to chwila, jednak wolę zajrzeć sobie na płytę numer 3. Tam przecież większość tego materiału można jeszcze zobaczyć.

_DSC0110

Na DVD można właśnie obejrzeć 7 z 11 utworów z Live at the Moore. Pamiętam jak kilka lat temu zobaczyłem ten koncert w kiepskiej wersji (przegrane chyba z oficjalnej kasety VHS). Ludzie pisali wtedy petycję o wydanie tego oficjalnie na DVD. Sam to podpisywałem – no i udało się! Tak jak pisałem siedem utworów jest wydane w świetnej wersji, dodatkowe cztery są w dodatkach i też można to zobaczyć. Oprócz przepięknego koncertu (zobaczcie co wyrabia McCready w November Hotel) na DVD jest koncert noworoczny. Kiepska jakość, ale warto zobaczyć. Pośmiać się trochę z Laynem. Ogromnie się cieszę, że to też zostało wydane. Do tego dwa numery zarejestrowane podczas Self-Pollution Radio i teledysk do River of Deceit.

4 Comments Add yours

  1. Rolu pisze:

    Jak ja kocham ten album!!!:)

    1. tomilol pisze:

      polecam też w tej wersji🙂

  2. Hania Kwaśna pisze:

    Ech, gdybym tylko miała takie wydanie na swojej półce… Bezcenne!

  3. no1objector pisze:

    Piękna płyta w pełni zasługuje na osobną półeczkę. U mnie póki co wydanie normal-lux🙂 ale coś podskórnie czuję, że niedługo trzeba będzie wskoczyć na wyższy poziom.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s