Skubas – Wilczełyko

_DSC0299-002

Myślałem, że nie będzie okazji by wspomnieć o tej płycie. To znaczy, myślałem, że wrócę do niej ale dopiero jesienią. Jeszcze tydzień temu temperatury, słońce, okropny gorąc. Od dwóch dni wreszcie chwilka oddechu, chwilka wytchnienia z tym deszczem. Wilczełyko to płyta z takim właśnie oddechem, z takim spokojem. Muszę wspomnieć jak dorwałem ten album. Łaziła za mną ta okładka przez kilka miesięcy. Jak tylko szwędałem się po sklepie, z półki wyglądał na mnie okiem ten przedziwny pies. Moja myśl „to pewnie jakiś hiphop” – i odpuściłem dalsze zgłębianie. Pies jednak nie odstępował. W końcu dopadł mnie – prosto z recenzji Płytomaniaka. To był początek kwietnia – śnieg i szaruga za oknem – tak właśnie było. Ta jesień i zima trwała chyba po to właśnie bym w końcu dorwał ten album. Dwa dni słuchania na Spotify i musiałem go mieć. Już sama okładka jest piękna. Digipack po otwarciu w całej okazałości pokazuje nam tego przedziwnego psa. Natomiast po drugiej strznie tytułowe wilczełyko. Sama płyta ma grafikę z kwitnącymi kwiatami tego krzewu. Po jej wyjęciu z pudełka (i po puszczeniu w odtwarzaczu) w tym miejscu pojawiają się piękne kwiaty. Dopiero po zapuszczeniu muzyka kwitnie. Ta płyta jest niebezpieczna. Słuchajcie jej rozważnie. Zjedzenie 10-12 dojrzałych owoców wilczegołyka może spowodować śmierć dorosłego człowieka, dla dziecka nawet 1-2 owoce mogą być śmiertelne. Tutaj jest aż 12 owoców. O różnej kwaskowatości. Jedzcie na swoją odpowiedzialność.

_DSC0295-002

To są po prostu świetne piosenki. Ten facet ma ogromny talent do tworzenia piosenek. Skubas nie jest oczywiście debiutantem i to moje wcześniejsze hiphopowe skojarzenie ma jakiś sens. Ten album to jednak ładne rockowe piosenki. Podobno nieźle radził sobie w trójce z singlowym Linoskoczkiem – świetny wybór na singla – ten numer jest przepiękny. Pierwsza połowa albumu po prostu kładzie mnie na łopatki. Jestem pewny – Skubas był o północy na rozdrożu i za talent do tworzenia pięknych utworów sprzedał duszę diabłu. Aż do 6ego na płycie Over the rising hills jest cudownie. Zresztą w tym utworze, Skubas świetnie śpiewa po angielsku. Jego głos zmienia się tutaj (może to przez inglisz) i brzmi tutaj jak Chris Martin z Coldplaya. Nie przeszkadza to wcale, a sam utwór jest pięknie skomponowany.

Wróćmy do początku. Pierwszy na płycie Nie pytaj mógłby pojawić się na płycie Kim Nowak. To z pewnością tutaj Emade jest na perkusji. Genialny numer. Po prostu piękny bas, perkusja, linia wokalna. Cudo. Przyspieszamy w Więcej Nieba. Kolejny świetny kawałek. Uwielbiam takie rytmy. Cudo numer dwa! Tytułowe Wilczełyko zwalnia nam tempo. Jednak piękny tekst, gitara, wszystkiego jest tutaj w sam raz. Nawet tej samej trucizny jest tylko tyle by lekko połechtać, zaniepokoić, ale wyjść z cało, z uśmiechem i nadzieją. Mgła jest cudowna – tekst napisany przez pana WW. Prosty, ale taki piękny. Ładna gitara. Czuję się tę mgłę. Jest tajemniczo i cudownie. 5ty jest wspomniany przez mnie wcześniej Linoskoczek. Znowu idealne proporcje. Nie mam pojęcia jak Skubas to robi. Nie mogę się doczekać jego koncertu 5ego lipca przed Queens of the Stone Age.

_DSC0304-001

Od 7mego utworu jest jak dla mnie troszeczkę słabiej. To znaczy Idzie szarość to świetny kawałek, ale początek jest dla mnie zbyt kwaśny, dopiero potem wszystko się uspokaja i jest już słodycz. Może taki był zamysł. Gościnnie głos Julii Iwańskiej. Bardzo ładnie to się komponuje. Następny na płycie Prawie jak Kurt to świetny tekst, o niezależności, byciu sobą. Refren jest całkiem chwytliwy, ale coś dla mnie jest tu z dźwiękiem nie tak. Chyba wokal za słabo brzmi. Ten utwór brzmi dobrze jak jest głośno. Perkusja świetna, wydaje mi się, że znowu Emade tu naparza. Jestem ciekawy, kto tam gra na koncertach. Może na Openerze będzie Emade? Skoro Kim Nowaki też będą.

Następne Rain Down to znowu cudo. Znowu jest pięknie i ta brudna gitarka robi tutaj miło. Głos Skubasa uspokaja. Świetny numer na dzisiejszą pogodę. W.C.A. jest bardzo chwytliwy. To co najbardziej mnie zadziwia to wokal Skubasa. On brzmi tutaj jak Stanisław Sojka. Nie słucham tego artysty, ale oczywiście kojarzę. I to podobieństwo uderza od razu. Sam utwór bardzo ładny i ciekawe są te zmiany tempa. Ma się ochotę powyć trochę ze Skubasem. Przedostatni na płycie Eyes of Vanity to znowu świetna kompozycja. Tylko wymową jedno słowo tak mnie troszkę rusza. Podpowiem jedynie, że jest takie niewymiarowe. Ale ja jestem dziwny w takich kwestiach i proszę się mną nie przejmować.

_DSC0301-002

Na samym końcu bonus. Kolejna deszczowa piosenka. Tym razem z gościem zwącym się Kev Fox. Utwór może sam w sobie nie jest przepiękny. Jednak to co w nim mnie ujęło to pomysł. Bardzo ciekawa myśl, muszę przyznać.

3 Comments Add yours

  1. Webbie pisze:

    Jesień się dawno skończyła, a Skubasa słucha się cały czas równie przyjemnie. Ale już nie mogę się doczekać na drugie LP, no bo ileż można puszczać jedną płytę?

  2. macko512 pisze:

    Wielbię twórczość Skubasa,posiadam tą płytkę i jestem z niej bardzo zadowolony. Jestem także szczęśliwym posiadaczem jego nowego wydawnictwa Brzask, które jest równie wspaniałe jak Wilczełyko.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s