Queens of the Stone Age – … Like Clockwork

_DSC0118

Tak, to najlepsza płyta 2013 roku.. Jeszcze pół roku zostało, ale można to ogłosić.. Ten rok muzycznie może się kończyć bo należy do Josha Homme’a i jego brygady. Dostałem (sam sobie zrobiłem taki prezent) ten album na dwa dni przed urodzinami. Cierpliwie czekałem do 7 czerwca by go w końcu odpakować. Wyjątkowe wydanie – w końcu to winyl. Wszystkie CD mają czerwoną okładkę, podczas gdy moje cudo jest niebieskie. Szkoda jedynie, że w tym wydaniu nie ma w środku jakiejś książeczki z tekstami i grafikami. Są za to na pudełkach od płyt. Płyt – bo cały album zmieścił się na dwóch krążkach. Uwielbiam trzymać winyle w dłoni – po prostu czuję wtedy, że tak to miało być wydane. No i niech nikt mi nie mówi, że to jest gorsza jakość. Pod żadnym pozorem – ta płyta śmiga przepięknie w moim gramofonie. W środku był jeszcze kupon na wersję mp3 i FLAC, z których skorzystałem oczywiście (jednak pewnie nabędę za jakiś czas i wersję CD – do auta).

QOTSA

Pierwsze słuchanie było troszkę na siłę. Ten uśmiech na mojej gębie był taki naciągnięty, może troszkę sztuczny. Jednak drugie, trzecie, siódme, naste i dzieste przesłuchanie i nie mogę się oderwać. To tylko 45 min, jednak ona krąży non stop w gramofonie, komputerze w pracy, telefonie podczas jazdy rowerem (tak wiem, to niebezpieczne) lub autobusem. Najlepiej brzmi w domu właśnie – piwo i te dźwięki właśnie, świetnie współgrają. Niewiarygodne jaką drogę przeszedł ten zespół by dojść do tego bardziejpopowego grania. By nagrać takie melodyjne numery, ale nie zatracić się. Wciąż pozostając sobą, ale tworzyć na nowo.

Bo to jest  nowa jakość. Lekko odcięli się od wcześniejszej psychodelii, stawiając na dobre, łatwiejsze dla ucha piosenki. Dość dużo gości, jest Elton John, Nick Olivieri , Dave Grohl bębniący i czasem wykrzykujący. Jest też Mark Lanegan (jednak mniej jak ostatnio). Pojawili się też Jake Shears czy Trent Reznor. Nie dziwi mnie ta ilość współpracowników – każdy chce maczać palce w albumie roku.

_DSC0136-002

To dla mnie przepiękny prezent bo te urodziny przeleciały jakoś tak niedbale. Dzień później miałem ciężki dzień z egzaminami na czele, żona moja miała robotę w pracy (nocka filmowa – zło każdego nauczyciela). Nie było więc jak nawet poświętować. Jednak dzięki tej płycie zapamiętam te urodziny na zawsze. Gorący czerwiec w rytmach QOTSA.

Płyta właśnie leci trzeci raz z rzędu – jest weekend, chata pusta – można poszaleć. Ogromnie się cieszę, że mogę słuchać tego z czarnego krążka – dodatkowa magia. Nie przeszkadza nawet przymus wstawania przynajmniej 4 razy na album (w końcu trzeba to poprzewracać na stronę A,B, C i D).

Album rozpoczyna Keep Your Eyes Peeled. Pamiętam pierwsze odsłuchanie tego numeru. Wchodzi ten potężny bas. Następnie pojawia się perkusja i mówię do siebie „Jakoś dziwnie wolno to leci” – no pewnie, że wolno.. trzeba zmienić prędkość gramofonu na 45 obrotów/min. Od razu lepiej – ogromnie podoba mi się ciężkość tego numeru. Jest ciężko, ale miękko – pewnie to troszkę przez sam winyl. Zaraz potem luźniejsze i naprawdę popowe I sat by the Ocean – podziwiam tego prawie dwumetrowca za to, że śpiewa falsetem. To po czym rozpoznać prawdziwego faceta? Poczekajcie pod koniec gdy zaczyna piszczeć – to jest dopiero czad! Świetny radiowy kawałek. Zaraz potem ballada o wampirach. Wampirach czasu i pamięci. Piękne te klawisze na początku, brudne, niedostrojone gitary, piski i łagodny wokal Josha. Ten spokój jednak pięknie przechodzi w niepokój by w końcu zaistniała piękna gitarowa solówka. Szkoda, że już koniec tego numeru. Trzeba wstać odwrócić stronę gdzie wybrzmiewa If I had a Tail. Świetne tempo – numer idealny do samochodu. Zresztą chyba tak wyglądał do niego teledysk. Po prostu idealne tempo na przejażdżkę. Grohl wciąż pamięta jak się bębni. To naprawdę potężny numer. Chce się śpiewać do niego refren. No i te „ooh la la” brzmi kusząco. Klawisze pojawiające się znienacka idealnie tu pasują.

Zaraz potem chyba największy hicior (tak przynajmniej było na mojej naklejce na winylu). My God is the Sun. Ten numer najbardziej przypomina wcześniejsze dokonania QOTSA. To chyba faktycznie jest najlepszy numer na płycie – bardzo podobają mi się te ciche wypełniacze. Piękna kompozycja i trzeba docenić jak to wszystko ładnie jest posklejane. Te gitarki mają dla mnie taki trochę meksykański klimat. Chociaż to pewnie przez tamburyn. No i to brzmienie i dźwięk – mam nadzieję, że macie taki sam w swoich CDikach i mp3jach. Końcowy moment gdy to wszystko pędzi – oczami wyobraźni widzę tego potwora Grohla na perkusji.

_DSC0141-002

Na chwilę porywa nas świat Kalopsii – ostatnia na stonie B. Będzie spokojnie tak myślimy by za chwilę rozbrzmiało szaleńcze, ale bardzo równe tempo. Bardzo ładna ta nibyballada. Znowu Josh próbuje nas oczarować, pięknie śpiewa. Chwila i znowu gitarowe szaleństwo nadciąga. Czas wstać – czas na nową stronę. Zaczynamy więc z wysokiego C – Elton John pojawia się tu na klawiszach i wokalu. Fairweather friends to świetny tekst i takie granie trochę bardziej klasyczno rockowe. Zacne są te „komarowe” solóweczki.  Bardzo nośny to numer. Te gitarki przyprawiają o cudowne dreszcze. Refren zapada w pamięć – czego chcieć więcej. Zaraz potem numer jak do dyskoteki. Przy Smooth Sailing naprawdę można się nieźle zabawić. To byłby świetny numer na czwartkowe imprezy do 4 róż. Po prostu dupcia sama się buja. Przyda się ją znowu ruszyć by wstać. Ostatnia strona D i kończymy pięknymi dwoma numerami. I appear missing to  mistrzostwo – pięknie buduje się tu niepokój, zmiany tempa tworzą całą historię. Chyba najbardziej teatralny numer. Trzeba wysłuchać kilka razy by to docenić. Przecież ta solówka jest PRZECUDOWNA. Za każdym razem dreszcze z tyłu głowy, to chyba dobrze, co nie? Na koniec delikatne i cudnie wyśpiewane tytułowe …Like Clockwork. Już kilka razy złapałem się na śpiewaniu falsetem razem z Joshem. To musiało brzmieć strasznie w moim wykonaniu – na szczęście nikogo wtedy nie było w pobliżu. Bardzo delikatny i kruchy to kawałek. Jednak jeden z piękniejszych w tym stylu w całym dorobku QOTSA.

_DSC0125-002

Czy to najlepsza płyta tego zespołu? Tak może być. Jednak zbliża się lipiec, 5ego Josh z resztą wystąpi na Open’er Festival w Polsce. Tak więc należy przypomnieć sobie wszystkie albumy. Bilet zakupiony i wydaje mi się, że sam tam się chyba wybiorę. Jakoś nikt nie jest chętny jechać, niech żałują, tego dnia ma być też Skunk Anansie i chyba NAS. Ja z chęcią zobaczę wszystkich. Jednak siły zostawiam na tych co wydali najlepszą płytę 2013 roku.

Wszystkie grafiki i teledyski do tego albumu stworzył brytyjski artysta Boneface. Trzeba przyznać, że są ciekawe. Tutak kilka teledysków do numerów z płyty – tworzących historię.

3 Comments Add yours

  1. no1objector pisze:

    Jedziesz tylko na 5/7 czy na całość? Jak to drugie to w naszym samochodzie jest jeszcze sporo miejsca🙂

    1. tomilol pisze:

      dzięki BARDZO, ale jedynie 5.07.. do zobaczenia!

  2. Pablo pisze:

    Naprawdę album trwa tylko 45 minut, a został wydany na dwóch płytach?? Spokojnie weszłoby to na jedną, jeszcze by miejsca zostało. Niedawno krytykowałem wydanie w takiej formie nieco dłuższego albumu:
    http://pablosreviews.blogspot.com/2013/06/artyku-suplement-do-recenzji-trzynastki.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s