Lipali – Bloo

_DSC0134

Druga płyta (chociaż w sumie no można powiedzieć, że trzecia) Lipaków to album, z którym mam bardzo miłe wspomnienia. Płyta zwie się od rysunkowego stworka Bloo, który śmigał gdzieś po Cartoon Network. Skojarzenie mam takie – Cartoon Network to moje dzieciństwo i poznawanie języka angielskiego. Wtedy jeszcze miałem ten kanał w oryginalnej wersji językowej i to właśnie stamtąd uczyłem się słów. Pamiętam, że wiele osób nie lubiło na tym kanale Flintstonów i Jetsonów bo byli zbyt nudni – za dużo gadali. Ja podświadomie właśnie te bajki wciągałem najbardziej. Do tego jeszcze kot Top Cat (w Polsce to był kot Tip Top), który to sobie lubił pogadać. Później pojawiły się 2 Stupid Dogs, Jam łasica no i ten genialny Dexter. Nadal zdarza mi się oglądać rysunkowe bajki, jednak już te bardziej dorosłe, wciąż wciągam Simpsonów, South Park, Futurame i Family Guy’a.

Rysunkowe jest też od dziś logo stronki. Tak mi się spodobały grafiki pewnego Ludzika, że aż zapragnąłem mieć swoją ludzikową wersję. Ten oto jegomość idealnie potrafi naludzikować każdego gracza zielonogórskiej drużyny Stelmetu/Zastalu. Tak powstał ludzik z elektroniką na uszach, który moim zdaniem idealnie pasuje na Kudłatego Słuchacza. Szczęśliwa 17stka na koszulce Zastalu do tego. Nie mam pojęcia dlaczego czepiła się mnie ta właśnie liczba, ale od kiedy pamiętam używałem jej właśnie gdzie popadnie. Jeszcze w podstawówce kojarzę ten numer z w-fu.

_DSC0141-001

Wracając do Bloo mam jedno mega wielkie wspomnienie. W 2006 roku, przed wydaniem albumu mieliśmy z zespołem Lipali bardzo miłe spotkanie. Jeszcze za czasów gdy na stronie Vendetty coś się działo, chociaż osób na forum było tylko sto trochę ktoś wpadł na genialny pomysł. Dlaczego by nie spotkać się nad jeziorem wszyscy my i trochę się zabawić. „To naprawdę dobry pomysł” pomyślało kilkunastu członków tegoż forum. „To naprawdę dobry pomysł” pomyślało również 3 członków zespołu Lipali. Tak więc spotkaliśmy się wszyscy nad pięknym jeziorkiem, gdzie mogliśmy pogadać, pośmiać się pograć w nogę, popić z moimi muzycznymi bohaterami. Kto by pomyślał w 2000 roku, że słuchając sobie 6ki Illusion będę z Lipą śpiewał przy ognisku. Do tego wspaniali ludzie jak Qlos, Luk, i wielu forumowiczów z którymi od czasu do czasu wciąż ma się kontakt.

My byliśmy tam dopiero drugiego dnia, dlatego my kulturalni panowie nie pojawiamy się w pierwszej części filmiku gdzie spożywane są różne napoje. My jesteśmy dopiero gdy trzeba coś przenieść, pomóc fizycznie i tam właśnie widać jak z Pawłem pchamy kufer pełen sprzętu. Moja połowa kufra porusza się bardzo sprawnie, połowa Pawła jakoś dziwnie zostaje z tyłu.

_DSC0135-001

To był też czas World Cup. Każdy więc chciał pograć też w nogę, poruszać się trochę. Ktoś więc założył siatkę i powstał genialny sport – siatkonoga – połączenia dwóch sportów, w których zawsze i wszędzie mogę pokazać swój antytalent. Zresztą na filmiku jest jedna przepiękna akcja z 2:52 gdzie dostając piękne podanie mogę zakończyć, ale nieeeee, moja noga nie potrafi tego ściąć. Sukcesem i tak jest odbicie tego okrągłego czegoś, wprost na głowę Qlosa, który ma szansę głową zdobyć punkt. To nie był fart – taki oczywiście był mój zamiar. Specjalnie tak uczyniłem by ten poczuł ochotę do ataku, by zaryzykował. Moje zagranie nogą było zrobione z głową by w głowę pana Qlosa trafić. Ten poczuł przynętę i huknął swoją lśniącą glacą w celu zdobycia kolejnego punktu. Na posterunku jest jednak mój przyjaciel prawo skrzydłowy Pablo, który odwdzięczą mu się podobnym, ale dokładniejszym zagraniem głową. Odbicie od ziemi, Qlos wyciągę szkitę by uratować akcję, ale już po wszystkim. Zagranie Pablo jest idealne i basista Lipali może się jedynie łapać za głowę. Punkt dla nas. Zwycięstwo, chwała, kwiaty, fanfary. Tak właśnie przechodzimy do historii jako legendy siatkonogi.

Dlaczego to ten album kojarzy mi się z tamtym wyjazdem. Z jednego prostego powodu. Nocowaliśmy w tym samym pokoju co Tomasz Lipnicki. Ten budząc nas rano dźwiękami swojej gitary powiedział coś w stylu: „Chłopaki, wymyśliłem numer, posłuchajcie i powiedzcie co o nim myślicie”. Tak właśnie byliśmy świadkami powstawania numeru tytułowego do tej płyty. Chcę myśleć, że tamten wyjazd był jakimś natchnieniem dla Lipy. W końcu przecież ten numer trafił na album wydany rok później. Bardzo miłe wspomnienie.

_DSC0136-001

Bardzo podoba mi się wydanie tego albumu. Graficznie jest bardzo ekologicznie i zresztą sama okładka jest godna zapamiętania. Te niebieskie łapy mam nawet gdzieś na koszulce. W środku bardzo ładna książeczka gdzie pojawiają się fragmenty tekstów. Jest to jednak tak ładnie i artystycznie zaprezentowane, że nie ma się do czego przyczepić. Moim ulubionym tekstem z płyty jest chyba numer Uczniowie Czarnoksiężnika. Razem z Pawłem wiele razy śpiewaliśmy ten refren o wiankach i sznurze. Numer Od dechy do dechy ma świetne tempo. Pięknie brzmi bas. Zresztą na całym albumie jest go bardzo dużo. Cieszy to, bo Qlos potrafi na nim wyczyniać cuda. Najbardziej popowy Jeżozwierz pojawia się pod koniec. Doczekał się nawet teledysku. Ten mi się jednak nie podoba. Jest już zbyt słodko i różowo jak dla mnie. Lekko mógł mi zepsuć odbiór tego numeru, ale tylko na chwilę. Bo to ciekawy numer, ładny tekst, trzeba znać się na graniu trochę by tak ze spokojem grać. Album opatulony jest w śpiewane w podobnym stylu logon i logoff. Ma to taki dla mnie pattonowy klimacik. Sprytnie to jest zrobione, wciąż nie wiem jednak o co chodzi z tym motylem na końcu. Może Qlos zdradzi w końcu?

Pierwszy numer na albumie zaczyna się pięknymi bębnami. Luk to świetny bębniarz. Z pewnością lepiej mu to wychodzi niż granie w siatkonogę (był chyba gorszy ode mnie nawet, hehe, albo taką miał taktykę). W kolejnym Trybunie znowu piękne bębny, jak jest ciszej dudni śliczny bas, no, a do tego mądre teksty. Numer idealny? Tak, jak dorzucić fakt, że gościnnie na klawiszach pojawia się geniusz Leszek Możdżer. Po prostu płynie z tym dźwiękiem. Zawsze brakuje mi tej klawiszowej solówki na koncercie.

_DSC0140-001

Muzycznie bardzo lubię obydwa angielskie numery, Mają świetne tempo, dobrze się tego słucha. Nie mogę jednak wciąż do tekstów się przekonać. W New One (video z telewizji śniadaniowej!!!) fajny jednak jest ten refren, tekst co to ładnie komponuje się z wcześniej wspomnianymi intro i outro. Sen o lepszym dniu jest pewnym odpoczynkiem. Runner kiedyś na moim last.fm okupywał pierwsze miejsce z najczęściej przesłuchanych utworów. Chyba dlatego, że on został wysłany w internet jako pierwszy w oczekiwaniu na album. Od tych mądrych, ale smutnych tekstów można troszeczkę odpocząć. Miła mruczanka, taka napawająca optymizmem. Dobrze, że Lipa ma wciąż na to wszystko nadzieję. Mnie to pociesza. Muzycznie muszę tu wspomnieć o solówce na gitarce. Pojawia się znikąd i pięknie tu brzmi. Zaraz potem Lipa charczy tym ilużynowym głosem. Fajny pozytywny klip też do tego powstał. 96 kul to dla mnie teraz taki troszkę zamysł Luxtorpedy jest. Dobrze to wyszło, nie znam dokonań Afronta, ale to energetyczny tekst i ogólnie dość ciekawy numer. Chciałbym to na żywo kiedyś usłyszeć.

Ten album jakoś zawsze działa na mnie kojąco. Idealnie pasuje na taką pogodę. Ma się ochotę założyć słuchawki, wsiąść na rower i pędzić przed siebie. Zapomnieć o wszystkim i po prostu słuchać..

One Comment Add yours

  1. Witam. Chciałabyś/Chciałbyś , żeby Twój blog znalazł się w darmowym spisie muzycznych blogów http://blogiomuzyce.blogspot.com/ szukam ciekawych blogów i pisze wiadomości do bloggerów by spis z dnia na dzień stawał się coraz bardziej profesjonalny. Jeśli jesteś zainteresowana/zainteresowany napisz do mnie na pauldianno@poczta.fm Pozdrawiam🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s