Soundgarden – Badmotorfinger

_DSC0030

Zdaję sobie sprawę, że to tylko sport. Wiem, że są ważniejsze sprawy niż wygrana lub przegrana ulubionego zespołu. Jednak tak zły jak byłem w ostatnią niedzielę i tak wesoły jak byłem wczoraj zawdzięczam właśnie wynikom sportowym zielonogórskiego Zastalu/Stelmetu. Jest półfinał, będzie więc można te kilka meczy jeszcze emocjonować się troszkę. Chciałem wspomnieć o ostatnich wydarzeniach w zielonogórskiej koszykówce. No bo co ja mam pisać o najlepszej moim zdaniem płycie Soundgarden. Tutaj nie ma słabych momentów. Po prostu genialne granie. Świetne teksty. Największe wg. mnie hiciory jak Rusty Cage, JChP, Outshined, czy też mniej znane i moim zdaniem niedoceniane Holy Water, New Damage. Ta płyta jest ideałem jak dla mnie. Nie jest jeszcze ideałem gra Stelmetu, ale można lekko ponawiązywać.

Tak więc po tym zwycięskim meczu szukałem czegoś na półce. Czegoś energetycznego, radośniejszego, mocnego.

Otwierające dwa pierwsze kawałki pokazują moc. Są te mięsiste riffy gitarowe, jest siła, jest moc. Jest energia. Nie ma zbyt dużej szybkości (jak początek meczu zresztą), ale jest ta potęga, którą Zastal pokazał wczoraj w obronie.

Rusty Cage – to Walter Hodge wyglądał wczoraj jakby uciekł z tej klatki niemocy. Kilka ostatnich meczy wyglądał jak dosłownie zardzewiały. Przecież w niedzielę potykał się dosłownie o własne nogi, a wczoraj znowu był liderem. Czuć było tę energię, którą dawał tu w Zielonej Górze przez ostatnie 3 lata.

Outshined – zaćmieni, a nawet przyćmieni to byli wczoraj gracze Czarnych Słupsk. Nie widać było ani jednego gracza, który mógł ich poprowadzić do zwycięstwa. Doprowadzili odważnie do tego 5ego decydującego meczu, ale nie potrafili i chyba nie chcieli go wygrać. Tak to właśnie wyglądało. Jakby przestraszyli się, że mogą jednak ograć ten przereklamowany Stelmet Zielona Góra.

_DSC0031

Slaves and bulldozers – podziwiam trenerską pracę Andreja Urlepa. Ma on opinię szaleńca. Podobno daje swoim zawodnikom ostry wycisk na treningach, ale to naprawdę dobry trener  W końcu zdobył 5 mistrzostw w PLK. Dlatego pomimo narzuconej nam łatki faworytów, ja obawiałem się co przygotuje drużyna ze Słupska. No i podczas pierwszego meczu wyglądali dosłownie jak buldożery nie do przejścia. Nasi męczyli się, ale nie było siły na tych świetnie fizycznie przygotowanych zawodników, którzy niczym niewolnicy wykonywali rozkazy swojego trenera.

Tempo Jesus Christ Pose pokazuje to co działo się wczoraj po stronie obrony Zastalu. Zasłony, przechwyty, twarda gra, szybkość no i zaskoczenie. Uwielbiam ten numer, po prostu przygniata swoim ciężarem.

Face Pollution – uwielbiam ten okrzyk na początku i gdzieś tak po minucie tego gitarowego szaleństwa –  Najpierw gitarowa wymiana koszy. Nasz za ich, ich za nasz. Wynik stał w okolicach remisu gdzieś do połowy pierwszej kwarty. Ale za chwilę – WOOOOHOOOO – jedziemy do przodu!!! Tak jest, poczuliśmy krew i teraz trzeba to dokończyć. Po prostu widać było, że jesteśmy w gazie.

Somewhere – gdzieś indziej byli przyjezdni kibice. Nie wpuszczono ich tak jak zawsze za ławkę swojej drużyny. To się stało pierwszy raz od kiedy mamy tę piękną hale CRS-u. Trochę mi to jednak nie pasowało, ale nie była to decyzja naszego klubu. Podobno komisarz ligi tak zarządził. Podejrzewam, że nikt z naszego klubu nie walczył by było inaczej. Jednak to i tak nie miało wpływu na mecz. Czarni nie daliby rady wczoraj wygrać.

Searching with my good eye closed – bardzo lubię intro do tego kawałka. The Rooster says…. The Devil says…. Czarny humor. Nie muszę mówić kto miał taki wczoraj. Jak nie uwielbiać każdego z muzyków w tym numerze (na tej płycie). Matt Cameron zmienia tempo kiedy chce, panowie gitarzyści robią wszystko by było różnorodnie solówki, chaos, piękne melodie. Bas brzmi potężnie. Łukasz Koszarek zmienia tempo gry kiedy chce, nasi gracze w ataku grają różnorodnie, pod kosz, na dystans, piękne wjazdy w pole trzech sekund. Hosley imponuje potężną obroną. Walczy, leży, rzuca się po każdą piłkę. Uwielbiam takie granie – mówię i o płycie i o meczu.

_DSC0032

Room a Thousand years wide – powolne, chaotyczne tempo i zaskoczenie na koniec – trąbka? Tym zaskoczeniem mogła być świetna dyspozycja w pierwszej połowie Marcina Sroki. Po 20 minutach to on właśnie liderował w punktach (na spółkę z Hodgem). Co chwila zaskakiwał tymi trójkami. Jak nokaut – Raz! Dwa! Trzy! To co najbardziej mnie jednak zaskoczyło to jego cierpliwość i spokój. Te rzuty wykonywał bez pośpiechu. Tak jakby miał na to tysiąc lat.

Mind Riot – to miałem w niedzielę – po prostu nosiło mnie. Taka wściekłość i bezradność, że nie oglądałem ostatnich 5 minut meczu. Po prostu wyłączyłem TV. No jasne, że śledziłem mecz w internecie, ale dla swojego zdrowia nie patrzyłem na to co się dzieje na boisku.

Drawing Flies – znowu trąbka? Czy tam znowu jest trąbienie? Jaki tu jest bas!!! Jakie to jest dziwne – tylko jak tu teraz na siłę podciągnąć to pod Zastal. Chyba wiem – kolejne zaskoczenie. Męczyliśmy się 5 meczy z Energą Czarnymi – teraz półfinały i wydaje się, że będzie nam teraz łatwiej – gramy z Koszalinem. Nie powinienem tego mówić, ale każdy tak myśli. Jesteśmy faworytem. Wiem, że mogę wykrakać, ale powinniśmy to wygrać. Zresztą, obiecałem, że jak dotrzemy do finału to zaśpiewam oficjalnie tę okropną (jak dla mnie) przyśpiewkę kibiców zaczynającą się od słów „Bo Zastal, bo Zastal”. Coś czuję, że tak się stanie. Zobaczymy i usłyszymy.

Holy Water – jak Chris Cornell tu pięknie brzmi!!! Balsam łagodzący dla uszu. Po prostu cudownie. Jak woda popłynęliśmy równym tempem wczoraj. Nie było jakichś skoków ciśnienia. Zagraliśmy równo czego już dawno nie było w naszej grze. Taki mecz jest jak okład na moją zmęczoną głowę po ostatnich wpadkach klubu, zarządu, zawodników i trenera.

New Damage – czas na nowe zniszczenia. Cel – Koszalin.

8 Comments Add yours

  1. aduparosnie pisze:

    nareszcie napisałeś posta, którego rozumiem w 100%:-)))

    1. wszyscy odetchnęliśmy z ulgą wczoraj, ale na moje oko, to do finału długa droga jeszcze. Niestety coś ciągle naszych blokuje i szkoda, że tak dobre mecze jak ten wczorajszy przeplatają przeciętnymi lub bardzo słabymi. Może Andriej Urlep by się u nas przydał. A poza tym, Badmotorfinger to świetna płyta🙂

      1. tomilol pisze:

        też myślałem o tym Urlepu🙂 może może.. zobaczymy jak teraz sobie poradzą🙂 oby forma przyszłą już teraz

  2. Rolu pisze:

    Genialny album – mój ulubiony z dyskografii Soundgarden.

    1. tomilol pisze:

      dokładnie, do niego resztę się przyrównuje🙂

  3. codringher pisze:

    Za Jesus Christ Pose należy im się pomnik. Najlepsza płyta Soundgarden.

  4. Stary_Zgred pisze:

    Uwielbiam tę płytę. Instrumentarium, wokalizy, teksty, dynamikę materiału, brak jakichkolwiek zahamowań w użyciu jakichkolwiek dźwięków. „Superunknown” jest dla mnie jak wybuch supernowej w warunkach studia muzycznego.

    1. tomilol pisze:

      dzięki za komentarz, po prostu klasa sama w sobie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s