Queens of the Stone Age – Rated R

_DSC0742

Zacznijmy od tego, że ta płyta nie powinna być słuchana przez dzieci do lat 17. W sumie nawet pod nadzorem dorosłych nie można, bo według zapisu na okładce ta płyta nie powinna być słuchana przez nikogo, nigdzie i nigdy.

Jeśli chodzi o album pani Rihanny o tym samym tytule to byłbym w stanie się zgodzić. Natomiast to jest genialny album pokazujący całą rozpiętość irytującego talentu QOTSA. Każdy z tych numerów różni się od siebie, a jednak w całym tym bałaganie jest spójność. Prawie każdy z utworów ma inny skład innego perkusistę, często innego wokalistę. Jednak jest pewien czynnik łączący to wszystko. Geniusz pana Josha. Te gitarowe solówki, śpiewanie falsetem (prawdziwy facet nie wstydzi się śpiewać jak baba!), czasem nawet perkusja w jego wykonaniu. To po prostu niewiarygodny talent!

Świetnym pomysłem było umieszczenie w książeczce tych wszystkich ostrzeżeń przy każdym utworze. No i wcale nie dziwię się, że przy pierwszym jest oznaczenie o nielegalnych substancjach, konsumpcji i sytuacjach dla dorosłych. Jak się dziwić skoro tekst piosenki to wykrzyczane zdrowotnościowe: „Nicotine, Valium, Vicodin, Marijuana, Ecstasy and Alcohol” no i do tego jeszcze w refrenie Claptonowe „cccc-cocaine!”. To chyba najbardziej uzależniająca piosenka na świecie. Jestem nadal w szoku, że w telewizji tak łatwo jest puścić utwór z takim tekstem, natomiast cenzorzy mają problem gdy pojawia się słowo na F.

Oznaczenie o sekretach osobistych pojawia się w największym chyba hicie z tego albumu „The Lost Art of keeping a secret„. Do tego był nakręcony nawet teledysk i pamiętam, że śmigał bardzo często za czasów MTV2. Przy okazji mam dziwne skojarzenie ze słowem „secret”. Kiedyś późno na zajęciach uczeń spytał mnie w formie żartu (mam nadzieję) czy to słowo oznacza „widzę kreta”. Ta dawka psychodelicznego humoru rozwaliła wtedy do końca już moje zajęcia. Nie dało rady się skupić. Bardzo często przypominam sobie tę sytuację.

kudłate słuchanie13

No, a jeśli chodzi o MTV2 to godzinami mogłem oglądać propozycje pana Zane Lowe – szczególnie promowani wtedy byli właśnie QOTSA, Foos, The White Stripes. Taka muzyka mi pasowała. To były czasy gdy telewizja muzyczna wciąż puszczała muzykę – chociaż sam numerek 2 zaczął oznaczać jak nisko zaczyna być muzyka ceniona w takiej właśnie telewizji. No bo w MTV jedynce przecież można obejrzeć program jak pocałować matkę, przespać się z teściem, zwymiotować na kolegę, zdradzać męża, żonę, umówić się z szympansem, zjadać gile z nosa i wiele wiele innych cudownych atrakcyjnych programów.

TFU! Wróćmy do muzyki. W Leg of Lamb mamy dużą dawkę nagości, sexu i urojeń. Wystarczy posłuchać tej gitary. Człowiek wkręca się w ten dziwny rytm. No i chyba jest coś w tym seksie – jest trochę podniecający (to pewnie przez fragmenty gdzie odzywa się Mark Lanegan). Słuchanie Auto Pilot może przyprawić o utratę snu. Muszę przyznać, że bardzo ładnie Nick Olivieri tutaj śpiewa. No i ta Hommeowa gitarka. Wszystko tutaj pasuje. Better living through chemistry według zapisu naszpikowane złością, zemstą, niedowierzaniem. Chyba niedowierzaniem  że ta piękna solówka tak szybko się kończy, No jak to? Już koniec?  Na szczęście ona zaraz wraca. Monsters in the Parasol zawsze kojarzy mi się z tym przedziwnym teledyskiem. Nie mam pojęcia o co tam chodzi, ale on wciąga! Ostrzeżenie przed halucynacjami ma tu pewne podstawy. Tekstowo utwór o niczym okazuje się prawdziwym hitem. Olivieri wokalnie znowu udziela się w Quick and pointless – zawsze mam ochotę z nim krzyczeć to jego WOOOOOOH! W tym numerze jest ostrzeżenie przed występująca nagością i lubieżnością, no i fajnie brzmią właśnie te lubieżne chórki! . Przepiękne In the fade z Laneganem na wokalu. Pięknie słychać tutaj bas. No i Mark zmieniający wokal przy refrenie – do tego gitarka Homme’a. Jak tu nie kochać takich dźwięków. Jest ciemno – zupełnie jak na zapisie w książeczce. Ten utwór ma w sobie coś z klimatów Soundgarden. Na koniec pojawia się nagły powrót do narkotykowego refrenu z Feel Good..

Tension Head jest podobno pełny wulgarności i przekleństw. Olivieri przeraźliwie się tutaj drze. Jednak po raz kolejny gitary sprawiają, że tego chce się słuchać. Po prostu muszę wiedzieć co z tego wyniknie. Najdelikatniejszy jest dla mnie przedostatni na płycie Lightning Song. Ogromnie podobają mi się te bębny – to oczywiście Barrett Martin, który podobnie bębnił na Mad Season.

_DSC0743

Ta część 8minutowa na koniec jest przedziwna. On faktycznie uspokaja i już kilka razy przeszedł mi po nim ten ból głowy. To podobno ulubiona piosenka Josha z tego albumu. Ona pod koniec męczy, ale ja muszę tego słuchać. Nie potrafię przestać. Te gitary, trąby, stukanie, chaos, coraz szybsze – aż moja głowa pęka, aż mój ból mija. Po prostu ten riff rozsadza głowę. Kasia właśnie krzyczy „co za durny utwór!”. No i ma rację. On jest durnowato durny, ale ja nie potrafię go omijać. Jeszcze te trąbki na koniec. Masakra. „On się kiedyś skończy?” – pyta Kasia właśnie. Odpowiadam jej – jeszcze trzy minuty – „Serio?”. No i już czuję, że zaraz skończy się na zatrzaśniętych drzwiach! …. Haha! Miałem rację, kuchenne drzwi zrobiły – TRZASK!  a zostało 30 sekund do końca!

W sumie to chyba jest trafna recenzja tego albumu. Durnowatowa, irytująca muzyka, ale nie mogę przestać jej słuchać.

Ciekawostka. W numerze ‚Better Living Through Chemistry’ refren zainspirowany jest kawałkeim Crying z debiutu Björk. No i to chyba tyle.

Aha, jednak jeszcze jedno. Mam zagadkę i wciąż nie mogę znaleźć na nią odpowiedzi. Kim jest ten facet, który uśmiecha się na krążku?! Tego na Songs for the deaf odszyfrowałem. Tutaj nie mam pojęcia.

5 Comments Add yours

  1. aduparosnie pisze:

    musiałeś mnie cytować?:-))

    i gwarantuję ci, że jeśli jeszcze raz usłyszę tę piosenkę, to przeniesiesz się do piwnicy !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    🙂

    1. Jakże miło będzie ich zobaczyć na żywo na lotnisku Gdynia-Kosakowo🙂

  2. codringher pisze:

    Kiedyś bardzo lubiłem ten album, obecnie jedynie parę utworów nadal robi na mnie wrażenie – jak Better Living Through Chemistry czy Feel Good Hit of the Summer. A koleś z krążka wygląda dla mnie jak Ozzy Osborne…

  3. a jak wyglada twoja plytka w song for the deaf ? bo moja jak jakas mega reedycja marna . czerwona plytka, jakas palma ,a na to nałozony jakis spikselowany typek caly biały

    1. tomilol pisze:

      sorry, że tak póóóóźno odpowiadam.. też mam w takiej wersji.. wydaje mi się, że tak ma być🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s