Joe Satriani – The Extremist

_DSC0371-002

Album idealny do samochodu. Taka muzyka najbardziej pasuje do wciśnięcia gazu i ruszenia naprzód. Właśnie w drodze na walkmanie słuchało mi się tej kasety najlepiej. Zakupiłem ją w antykwariacie w Zielonce. Nie w tym fajnym, gdzie były naszywki, płyty i koszulki. W tym z dziwnym panem (nie za bardzo się zmienił). Zawsze dziwnie się z nim rozmawiało.

Bardzo lubię te płytę i kojarzy mi się właśnie z przesiadywaniem w samochodzie z tyłu gdy ruszaliśmy z rodziną w trasę. Kaseta była na tyle krótka, że 100km trasa wiązała się z podwójnym jej przesłuchaniem. Zresztą takie numery jak chyba najbardziej znany Summer song był wykorzystany w reklamach aut, lub w reklamie gry wyścigowej. Nie mam pojęcia co sprawia, że te gitary właśnie w samochodzie idealnie brzmią.

_DSC0374-001

Miałem możliwość wybrania się na Satrianiego do Wrocławia w 2006 roku. Problem polegał na tym, że tego samego dnia razem z Kasią mieliśmy obronę prac licencjackich. Obrona – PHI! To przecież pestka! Formalność! Tak więc nie ma się co stresować. Spokojnie sobie zaliczymy i zdążymy na pociąg po 15ej tak by być na darmowym koncercie we Wrocławiu. Tak więc wszystko szło zgodnie z planem. Ja dostałem trzy pytania, odpowiedziałem na dwa spokojnie, a na trzecie coś tak dokleiłem. Wchodzi Kasia i ZONK! Dostała takie pytania, że nie daje rady odpowiedzieć i z formalności robią się schody. Nie dane jej było mieć z głowy obronę tamtego dnia. Stało się to dopiero po wakacjach. Ja pamiętam, że była tak zdołowana, że gdy zadzwoniła jej mama telefon szybko odebrałem ja – tłumacząc co się stało. Tak więc narobiło się i mieliśmy rezygnować z koncertu, ale Kasia chciała jak najszybciej zapomnieć więc wyrobiliśmy się na pociąg i ruszyliśmy do Wrocławia. Po drodze w Głogowie dotarł do nas Maniek. Najbardziej pamiętam to, że 15letni wtedy Maniek w pociągu bawił się małą deskorolką – taką małą, że używa się palców by tym operować. Tutaj można obejrzeć, że ludzie traktują to poważnie i to nie jest po prostu przytrzymywanie palcami zabawkowej deski. Oni tam skaczą na tych deskach. Tak więc Maniek pokazywał nam triki no, a my szukaliśmy mu dobrych „miejscówek”. „Maniek, Maniek – firanka to dobra miejscówka!”. „Maniek, most we Wrocławiu to dobra miejscówka!”. Było naprawdę wesoło i mogliśmy zapomnieć o smutnych sytuacjach tego dnia. Z samego koncertu pamiętam za mało. Był ogromny ścisk i rozpoznawałem utwory z Extremista. Z pewnością był numer tytułowy, a na koniec zagrał Summer Song. Joe był bardzo pozytywny, non stop się uśmiechał, na koniec dostał flagę Polski, którą to oczywiście dumnie zaprezentował publiczności. Bardzo mi się podobało. To był bardzo udany koncert i cieszę się, że pomimo niedogodności tamtego dnia jednak się tam wybraliśmy.

_DSC0373-002

Moja wersja kasetowa tego albumu nie miała żadnej wkładki. Tutaj są zdjęcia jeszcze włochatego mistrza gitary. Dużo zdjęć z trasy, nagrywania albumu. Brakuje jedynie tekstów do utworów. Okładka jest prosta, ale zapadająca w pamięć – choć to pewnie przez to, że katowałem ją non-stop. Wydany w 1992 roku w czasie grunge’owego boomu. Te idealnie dopieszczone solówki nie pasowały do czasów brudnych podkręconych gitar. To mój jedyny album kosmicznego Joe (on naprawdę od kiedy jest łysy wygląda jak Alien). W większości dużo tu podobnych energetycznych numerów. Przepiękne Cryin, gdzie faktycznie ta gitara płacze. Energetyczne Friends, przepiękny Extremist z harmojką. Bardzo pozytywny jest numer Rubina’s Blue Sky of Happiness zadedykowany żonie Satrianiego. To naprawdę szczęście płynie z tych dźwięków.

To co najbardziej się wyróżnia to prześliczne akustyczne Tears in the rain. Szkoda tylko, że takie to jest krótkie. Jednak najbardziej znanym motywem jest dla mnie Motorcycle Driver. To jest esencja tego albumu. Troszkę do ogólnej koncepcji nie pasuje mi New Blues. Jest świetne, ale znacznie odstaje stylem. Jednak gdy się go słucha osobno, to ciężko się oderwać od tego numeru. Słuchając Satrianiego można nabrać kompleksów. Ja nie gram na gitarze, więc mi to nie grozi. Kiedyś myślałem, że Satriani jest takim perfekcjonistą, że  jego koncerty są nudne. Po wrocławskim koncercie zmieniłem zdanie. Pomimo tego dźwiękowego perfekcjonizmu czuć było, że to mega pozytywna osoba, która kocha to co robi i ogromnie mi to imponuje. Świetnie improwizuje, czuć, że on zmienia te numery co chwilę. No i publiczność genialnie się z nim bawiła na koniec co można tu zobaczyć. Ten facet po prostu żyje i oddycha gitarą.  Ehhh, gitara Satrianiego to by była świetna miejscówka na finger skateboarding. Zrobić taki slide i flip kick po gryfie!

One Comment Add yours

  1. rellih pisze:

    „Ten facet żyje i oddycha gitarą” – świetne zdanie. Podpisuję się pod nim !!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s