Metallica – Ride the Lightning

_DSC0276

10 dni przerwy w pisaniu, co nie oznacza, że muzyki nie było – jak zawsze było jej dużo. Kolejna płytka do zapowiedzianej kiedyś kolekcji bandu Metallica.

Miałem ten album już wcześniej na płycie – kiedyś na ryneczku w Zielonej Górze – tzw „Gazowni” był pan, któremu nie wolno było zadawać wiele pytań – wystarczyło jedynie powiedzieć, że poszukuje się jakiejś płyty – a on wyjmował ją, albo załatwiał na za tydzień. To wciąż były czasy gdy tego internetu nie było za wiele – jakieś mp3 tam były – trzeba było posiłkować się takimi „panami specjalistami”. No i już na miejscu pan posiadał ten album – ten właśnie chciałem mieć na własność – z drugiej strony, niesamowite dla mnie jest to, że wśród albumów Disco Polo, De Mono, ten pan posiadał właśnie taką muzykę. To zamierzchłe czasy i już od wielu lat nie ma tego pana – wygryzł go Napster, potem Youtube, a teraz to pewnie i nawet Spotify. Pamiętam, że po pracy poszedłem właśnie na ryneczek i poprosiłem o Metalikę. Dokładnie – byłem po pracy! To był luty jakoś i pracowałem przez miesiąc jako informatyk. No ok, praca to za dużo powiedziane. Mówiąc szczerze to hasło „jako informatyk” również. Prawda jest taka, że były to praktyki. W Technikum, każdy musiał przejść przez miesiąc takich zajęć (odpoczywając tym samym od szkoły). Ja dostałem możliwość (chyba jakiś znajomy znajomego taty się na to zgodził) by spędzić miesiąc w firmie zajmującej się naprawą sprzętu komputerowego. Głownie były to drukarki, ale montowali też komputery na zamówienie. Myślałem wtedy, że będzie spoko. Nauczę się czegoś chociaż. Składałem komputer 1 raz. Powtórzę – jeden raz. Pan szef uznał chyba, że to nie jest mój talent. Większość czasu zajmowało, podanie czegoś, posprzątanie, przyniesienie, kupienie czegoś w sklepie obok lub największa misja jaką otrzymałem – naprawienie spłuczki w kiblu. Misja niewiarygodna, która zajęła mi chyba ze trzy dni. Należało rozkręcić kibelek, wymienić zepsuty mechanizm. Wiązało się to ze spędzeniem kilku godzin w mieście w poszukiwaniu odpowiedniego sklepu. Dłuuuugo mnie nie było. Po powrocie, zabrałem się za montaż i dumny z siebie zaprezentowałem moje dzieło szefowi, którego jeśli dobrze pamiętam reszta pracowników (studenci informatyki na UZecie) zwała „Owadem”. Nie pamiętam już czy miało to związek z jego nazwiskiem, namolnością, czy też ogólnym brzęczeniem z jego strony. Wracając jednak do mojej misji. Prezentacja była udana – jednak okazało się, że szef po wnikliwej analizie doszedł do szokującego wniosku:

Owad: -„za mały strumień leci”.

Dobrze zapowiadający się informatyk: -„Że co proszę? Za mały? Oj to może mieć związek z wadliwą uszczelką lub czymśtamkolwiek. To ja pójdę do miasta i poszukam takiej uszczelki lub czegośtamkolwiek!”.

Szef przystał na moją propozycję. Ja zapuściłem się w rejony Zielonej Góry wcześniej nieznane (ulica Węglowa). Po kolejnej ekspedycji i kilku godzinach napraw misja zakończyła się sukcesem.

_DSC0284-001

Jak spędziłem resztę dni na praktykach? Więc podawanie, sprzątanie i przyniesienie było przedzielone wspaniałymi momentami gdy szef musiał wyjść. Wtedy był relaks. Każdy siadał przy kompie i robił co chce. Ja spędzałem ten czas na miRCU (dla osób młodszych wytłumaczę, to była wersja internetowego czatu). No i miałem historię jak z głupiej komedii. Przez internet poznana dziewczyna z Nowej Soli. Wymieniliśmy się nawet numerami telefonów i udało się nawet porozmawiać przez słuchawkę. Potem oczywiście propozycja spotkania się i jedno z nas przyszło z kwiatkiem, a drugie nie stawiło się na miejscu. Sami domyślcie się, kto był kim w tej dramatycznej historii. Historia jak wiele, choć znam i taką gdzie poznana dwójka osób na czacie jest już teraz małżeństwem z ponad trzyletnim stażem.

_DSC0277

Przed miesiącem nabyłem ten album w wersji oryginalnej tak by panowie Ulrich i Hetfield mieli za co jeść. Znacznie bardziej lubię RTL od Kilemola. Pewnie to ze względu na znienawidzoną przez metalowych ortodoksów Fade to Black. To po prostu piękny utwór. Nie ma co się czepiać,że to nie jest thrash. Reszta powaliła wtedy moje siedemnastoletnie uszy. Czad! Genialna płyta. Fight fire with fire – ze świetnym refrenem gdzie można było pokrzyczeć. Na końcu albumu mój ulubiony instrumentalny kawałek Metallici Call of Ktulu (Orion z późniejszego Mastera też jest świetny, ale to Ktulu wymiata). No i oczywiście For whom the Bell tolls – jak się doda do muzyki dźwięk dzwonu to wiadomo, że będzie hicior – patrz Pink Floyd. Z ciekawostek Kirk przyniósł na ten album kilka pomysłów z jego poprzedniej kapeli Exodus (przy okazji, ktoś zna jakiś dobry zespół na literę E? bo brakuje mi tej litery do mojej kolekcji albumów – Eddie Vedder się nie liczy). Razem z Exodusem Kirk stworzył kilka utwórów, które pozostały wtedy jako demo. Przejście w Creeping Death gdzie można powrzeszczeć DIE, BY MY HAND! to fragment z utworu pod bardzo zmienionym tytułem Die by his hand. Natomiast Trapped under Ice (opowiadający o człowieku uwięzionym w komorze kriogenicznej – oni lubią takie tematy bycia uwięzionym) to demo utworu Impaler, który to potem został nawet wydany oficjalnie przez Exodus w 2004. Bardzo lubię też numer Escape i chyba nie jestem sam bo został on skowerowany przez Hatebreed i Gojirę. Dobry energetyczny numer – szczególnie lubię sobie podśpiewywać refrenowe:

„Out of my own, out to be free
One with my mind, they just can’t see
No need to hear things that they say
Life’s for my own to live my own way”

_DSC0283-001

Tytułowy numer to przede wszystkim świetny tekst – zresztą Metallica na pierwszych kilku albumach zawsze mi imponowała tekstami. Opowiada o człowieku oczekującym na śmierć na krześle elektrycznym. Czy to nie jest dobry tytuł! (pytanie retoryczne). Zresztą to jest jeden z tych utworów przy którym grzebał jeszcze  Mustaine – drugim numerem jest Call of Ktulu – ten to szczególnie ma w sobie ten Megadeathowy klimacik. Co do oprawy graficznej to okładką nie różni się od mojego piracika. Pan miał jednak gorszą drukarkę bo na początku myślałem, że to coś pod prądem to mikrofon, a tu zonk! Okazało się  że to ma sens i okładka pasuje do tytułu! Następnym zaskoczeniem był fakt, że ta płyta w odróżnieniu do mojego wcześniejszego albumu ma książeczkę i to z tekstami! No a ja zawsze myślałem, że tam w środku miało być zdjęcie niedźwiedzi polarnych na biegunie północnym. Kolejna zmiana to sam krążek. I tu przyznam bardziej podoba mi się w wersji pirackiej. Ten żółty kolor jakoś komponuje mi się z niebieskim. Oryginalnie okazało się, że jest na srebrno. No, a na dodatek okazało się, że na samym krążku błędnie zapisane jest, że Mustaine pracował przy 2&3 utworze – coś tam się źle druknęło bo ta trójka miała być ósemką.

kudłate słuchanie12

Oprawa jest już kultowa, no i zawsze lubiłem tę okładkę. Nie ważne, że to nie jest mikrofon. Natomiast mój odbiór co do muzyki nie zmienił się przez te lata – to wciąż genialne granie.

5 Comments Add yours

  1. Rolu pisze:

    W końcu nowy wrzut:) Zapomniałeś dodać, że w piratach we wkładce te zdjęcia niedźwiedzi były robione w czasie burzy śnieżnej;)

  2. no1objector pisze:

    Dobrze, że kupiłeś oryginał, bo po tym z jakim zacięciem walczyli z Napsterem, mogli jeszcze zapukać do Twoich drzwi i domagać się, żebyś im zapłacił należne tantiemy, lub też przygotowali dla Ciebie to krzesełko z okładki🙂 Zespół na „E” u mnie też niewiele, bo tylko Esbjorn Svensson Trio i Echobrain, a tu akurat związek z Metallicą w postaci Jasona się pojawia, więc może to🙂

    1. tomilol pisze:

      oooo Echobrain. zawsze miałem sprawdzić, będzie okazja więc, dziękuję za podpowiedź🙂

  3. be_red pisze:

    na E to jeszcze Entombed – Wolervine Blues szczególnie i Editors z pierwszej płyty. No i oczywiście na E moi bogowie Edge Of Sanity z płyt Pulgartory Afterglow i Crimson

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s