Audioslave

_DSC0331

Byłem fanem Audioslave od pierwszego dnia. Od pierwszego dźwięku usłyszanego gdzieś w internecie. Od pierwszego teledysku, gitary. Od pierwszej wygranej koszulki w radio z płomieniem Audioslave. Od drugiej koszulki wygranej w radio z płomieniem Audioslave. Od pierwszej kasety, która mi pękła i trzeba było kupić drugą. Wierzyłem w ten zespół. Myślałem, że kiedyś zobaczę ich na scenie.

Po ponad 10 latach i trzech albumach inaczej oceniam ten materiał. Wtedy zrobiło to na mnie kolosalne wrażenie. Już sam napis PLAY LOUD przed genialnym Cochise wprawiał w osłupienie. Będzie miazga. Telewizor Samsunga w pokoju rodziców ledwo wytrzymywał te dźwięki. Nadal uważam, że jest to genialny numer. Lepszego na początek istnienia zespołu nie mogli wybrać. Wszystko idealnie się tu wpasowało. Rage’e nie mieli wokalu, Chris nie miał zespołu. Sam początek teledysku ładnie to prezentuje. Jest wyczekiwanie, jest moc i potęga.

Show me how to live to dobry numer. Jednak dla mnie drugie życie zyskał po teledysku. Najlepszy teledysk ever. Zespół pędzi pięknym Mustangiem (a ja tam się nie znam, ale tak mi wygląda) przez stany i uciekają przed policją. Proste jak kłębek wełny w kieszeni. Najlepiej słucha się tego w samochodzie. Po prostu jeden z tych utworów po którym zdajesz sobie sprawę, że znacznie przekroczyłeś prędkość . Drugim takim numerem jest ‚It’s my life‚ Bon Jovi – ale to już klasa wyżej.

_DSC0353

Gasoline – kolejne piękne riffy Morello – on ma talent do takich dźwięków. Poza tym w tym numerze słychać te wszystkie dźwięki, które to podobno stworzone są podobne jedynie przy pomocy gitar, basu, perkusji i wokalu.

What you are jest już dla mnie słabszym numerem. Zwłaszcza te męczące w połowie dźwięki. Wokal Chrisa też tutaj słabiutko brzmi.

Like a Stone to ładna ballada. Zgrabnie to wszystko dobrane, wciąż kojarzy mi się z kinem drogi. Jednak już nie pędzą setką , raczej klimat powolnej podróży w stronę zachodu słońca.

_DSC0338

Nie znoszę tych dźwięków na początku Set it off. Numer potem jest naprawdę dobry. Dobrze się to śpiewa. Jednak te okropieństwa na początku – zamiast Set it off nazwałbym to raczej Show off. Temat drogi kontynuujemy w I am the Highway. Co do kina drogi to już bardziej bezpośrednio chyba nie mogło być, ale wcześniejsze Shadow of the Sun jest równie dobre. To co przeszkadza to po raz kolejny przesadzający Morello. Dla mnie psuje on trochę klimat. To straszne, ale jak na tak uznanego gitarzystę ma za dużą potrzebę pokazania wszystkiego.

Nigdy nie przepadałem za Exploderem. Taki na siłę był dla mnie. Chris próbuje rapować co brzmi fatalnie. No i te jego „patatymtara patatymtara”. Brrrrrr.

Hypnotize też mogło by tu nie być. Są fajne zadatki, ale takie to niedorobione. Bring’em back alive jest za to bardzo dobry. Ciężko, jakby wyłazili spod ziemi, próbowali się odkopać.

Samochodowe wątki kontynuowane w Getaway Car – lubię ten taki bluesowy klimat. Odpoczynek po tych ciężkich riffach. Chris świetnie tu brzmi. Nie wiem czy nie najlepiej na albumie. Ostatni na płycie The Last Remaining Light jest piękny. Cudo. Chris często nagrywa świetne ostatnie numery na albumach. Tak jakby ostatnim oddechem próbował wykrzesać to co najlepsze. Gitary brzmią tu trochę jak pozytywka. Ciężko to nazwać balladą, ale jest tu spokojnie, pod koniec jest piękny krzyk rozpaczy.

Pomimo, że tak uwielbiałem ten album dużo rzeczy mi nie pasuje. Ogólnie to Chis jest jakiś niedysponowany (podobno w tamtym okresie spore problemy osobiste). Filmy z występów na żywo odstraszały. Cornell brzmiał strasznie. Wciąż jednak chciałem zobaczyć ich na żywo. Chyba wciąż chciałbym.

Ten album to była dobrze rozpoczęta droga. Z każdym kolejnym albumem było lepiej. Więcej zgrania, mniej dziwnych dźwięków. Ten album towarzyszy mi podczas podróży. Jednak zdarza mi się przewijać niektóre z utworów. Kiedyś nie do pomyślenia (może dlatego, że miałem wtedy kasetę).

_DSC0350ss

Okładkę przygotował Storm Thogerson. Ten sam co robił okładki dla Floydów. Logo jest charakterystyczne i przyjęło się. Książeczka przyzwoita, tylko ten przemęczony Chris na każdym zdjęciu wygląda nieciekawie. Jednak okładkę samą w sobie uważam za bardzo udaną.

To był dobry zaczątek zespołu. Podejrzewam, że przy piątej płycie wyrobili by się całkowicie.

8 Comments Add yours

  1. Rolu pisze:

    Właśnie wczoraj sobie w pracy puściłem ten album w ramach przypomnienia – po kilku latach „rozłąki”:)

    1. tomilol pisze:

      mam wyczucie🙂 taka muzyka na przegonienie zimy..

  2. no1objector Marcin Dominiak pisze:

    Rozkręcali się z albumu na album i moim zdaniem przy Revelations było już naprawdę dobrze, tak jakby wszystkie te problemy Chrisa poszły sobie precz, a chłopaki zgrali się jako zespół. Niestety wkrótce zespół się rozpadł, pozostały płyty. Dobre płyty, których fajnie się słucha i właśnie dzięki Tobie zdmuchnę z nich ten lekki kurz, który się na nich zgromadził i zgodnie z instrukcją puszczę je sobie głośno jedna po drugiej🙂

    1. tomilol pisze:

      no właśnie szkoda bandu.. jednak Chris działa dalej.. nie wiem co z RATM, myślą oni nad czymś? Wiem, że grają, ale o nowym materiale nie słyszałem.

  3. no1objector Marcin Dominiak pisze:

    Z tego co wiem, to chyba już się nagrali i na razie cisza w obozie, tak więc i o nowym materiale też możemy raczej zapomnieć. Chyba, że to cisza przed burzą.

  4. Dave pisze:

    Zastanawia mnie jak to naprawdę było z tym spiknięciem się Chrisa i 3/4 RATM? Podobno pomysł raczej wyszedł od menedżerów, no ale jakby nie było, całkiem przyzwoita muza wyszła. Myślę, że niektóre kawałki nawet za ileś tam lat będą się bronić. Jednak mimo 3 płyt, nie mogę się pozbyć wrażenia, że panowie nie do końca byli kompatybilni, że jednak są z trochę innych muzycznych bajek. Być może dlatego skończyło się na 3 płytach.

    Okładka nigdy mi się nie podobała, wiem, że słynny gość od Flojdów itp. ale dla mnie to kicz i tyle.🙂

    1. tomilol pisze:

      coś w tym jest, najbardziej te różnice widać i słychać właśnie na tym albumie. Potem jakoś to się zaczynało kleić. A co do okładki to zawsze mi się podobała. Dopiero jakiś czas temu dowiedziałem się kto to Storm T. ..dla mnie ta okładka ma to coś🙂 ..dla niektórych kicz🙂

  5. rellih pisze:

    Zespół odkryła dla mnie córka. Bardzo mi się spodobał. Gdy jednak zobaczyłem/usłyszłem Chrisa na „żywo” (DVD), już wiedziałem,że facet będzie miał wkrótce problemy ze sobą. I tak się stało – SZKODA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s