Pink Floyd – The Dark Side of the Moon

_DSC0373

Podobno nie ma oficjalnej daty wydania tego albumu. Na pewno wydany był w marcu 1973. Na CGM przeczytałem, że to podobno dziś mija 40 lat od wydania tego dzieła. Z tej właśnie okazji jakiś czas temu postanowiłem nabyć go w wersji na winylu.

Mam jedno skojarzenie z tym albumem. Jako, że jestem z Bolesławca i tam mam dużą część rodziny to często jesteśmy tam z wizytą. Jako dzieci również z rodzicami przejeżdżaliśmy te 98 km. Najpierw czerwonym maluszkiem, potem zielonym Polonezem Caro. Właśnie jadąc tym drugim cudem techniki jako 13/14latek z rodzicami i siostrą po drodze spotkaliśmy pewnego pana szukającego podwiezienia. To chyba było za Nową Solą lub jakoś tak, a pan wysiadł w Kożuchowie. Pamiętam, że wpuściliśmy go do auta, a ten zachowywał się jakoś strasznie dziwnie. Jakoś tak zagadywał nietypowo, śmiał się cały czas. Chyba miał około 40tki, długie włosy. Zaczął coś mówić o muzyce (w aucie włączone było radio – pamiętam, że leciał Varius Manx) i powiedział, że on też lubi muzykę. Ale on najbardziej to lubi ciemną stronę księżyca. Wiesz o czym mówię? – zapytał patrząc mi w oczy. Nie miałem pojęcia.

Pan, który mógł być chyba po zielonym specyfiku przypomina mi się bardzo często gdy słucham tej płyty. Zwłaszcza gdy słyszę pierwsze dźwięki i ten tekst – „I’ve been mad for fucking years, absolutely years, been over the edge for yonks, been working me buns off for bands…” „I’ve always been mad, I know I’ve been mad, like the most of us…very hard to explain why you’re mad, even if you’re not mad…”

_DSC0371

Gdy w styczniu postanowiłem wybrać się do sklepu coś mi mówiło, że mam kupić właśnie ten album. Po sklepie chodziłem, a jakiś facet z córką trzymali w ręce TDSOTM Immersion Box – pogadałem chwilę z nimi, że to marzenie mieć coś takiego. Żadnego z nas nie było na to stać. Więc odłożyliśmy to z powrotem. Jednak na następnej półce znalazłem to – wydanie troszkę lżejsze za 78zł. Wiedziałem, że nie wyjdę ze sklepu z pustymi rękami. Przy kasie z bananem na gębie spotkałem znowu tę dwójkę. Facet tylko spojrzał na mnie z szacunkiem. Natomiast chwilę później zdarzyła się kolejna dziwna rzecz. Zbliżając się do wyjścia zobaczyłem kobietę, która miała torebkę z motywem Floydowego pryzmatu. Już nie zagadałem. To wydało mi się już dziwne. Poczułem się trochę jak w Truman Show.

_DSC0372

Tego albumu, trzeba się nauczyć, on wymaga czasu. Słuchając tej muzyki wyobrażam sobie tych wszystkich ludzi, którzy mogli to usłyszeć w dniu premiery. Ludzie tego słuchają od 40 lat.  Naoglądałem się ostatnio tyle programów o tym jak ten album powstawał. Przeanalizowałem wszerz i wzdłuż. Floydzi nie mieli pojęcia jaki to będzie hit. Od razu po wydaniu w Stanach zajął pierwsze miejsce na listach przebojów. Podobno przez 741 tygodni utrzymywał się w pierwszej setce najlepiej sprzedających się albumów listy Billboard.

Po 40 latach wciąż świetnie się go słucha. Leżę sobie w łóżku. W głośnikach kina domowego gra płyta winylowa z muzyką, która powstała ponad 40 lat temu. Jestem jednym z tych 48,000,0000 osób, które mają ten album. O wiele więcej go słyszało. Brzmi genialnie. W tej chwili słyszę genialną solówkę Gilmoura w Time.

_DSC0370

Te wszystkie efekty, zegary, brzęczące monety, dziwne wgrane wypowiedzi. Każdy moment jest tu ważny. Ludzie zastanawiają się nawet nad dziwnymi dźwiękami na koniec płyty. Teoria mówi, że to przez otwarte drzwi słychać jak w drugiej sali Beatlesi nagrywają właśnie Ticket to Ride.

Podobno album miał w ogóle powstać pod innym tytułem. Rok wcześniej brytyjski zespół Medicine Head wydał album pod tym samym tytułem. Po tych jak nie odniósł sukcesu Floydzi zaryzykowali z tym samym tytułem dodając wiele zmieniający przedimek „the”.

Ciężko nie znać tego albumu. Moje wydanie oprócz przepięknej kultowej już okładki w środku ma piękny winyl, naklejki i plakaty Floydowe. Wciąż nie mogę znaleźć na nie miejsca.

_DSC0365

Clare Torry, która wydała z siebie te przedziwne dźwięki w The Great Gig in The Sky dostała w tamtym czasie za to 30 funtów. Powiedzieli jej tylko,że w utworze nie ma być żadnych słów i że numer jest o umieraniu. Trzeba przyznać, że jej to wyszło. Jest niepokojąco, przestrasznie. Podobno 30 lat później wykłóciła się o swoje bardziej godziwe wynagrodzenie. Za taką partię należało jej się. Choć nasza Ola Bieńkowska daje radę równie dobrze.

Nie będę się rozdrabniał nad utworami. Skoro 48 milionów ma ten album to te numery są znane. Podobno nie jest to ulubiony album Watersa i Gilmoura. Mój też nie. Jednak jest genialny no i już. Jak dobrze, że nie muszę szukać minusów na tej płycie.

9 Comments Add yours

  1. no1objector Marcin Dominiak pisze:

    Wielki album z przepiękną muzyką. Pink Floyd nauczyli mnie słowa, a właściwie frazy concept album.

    1. tomilol pisze:

      dokładnie, dzięki takiej muzyce ja też nauczyłem się słuchać całości… a nie poszczególnych utworów

  2. grlzrbnck pisze:

    Świetny album ale cena wydania Immersion nijak ma się do zawartości pudełka.Największą kaszanę odwalili przy wydaniu Immersion The Wall. Floydzi powinni się uczyć od Springsteena jak się wydaje specjalne edycje.

    1. tomilol pisze:

      a co było u Bossa?

  3. rellih pisze:

    Wspaniały Zespół, wspaniałe muzyczne czasy. Czy dzisiaj Taki Zespół przebiłby się ze swoją muzyką w mediach? Watpię… przykre.

    1. tomilol pisze:

      zgadza się.. ale wtedy to Floydzi byli na topie.. nie było tej całej muzycznej papki wokół.. na ich muzykę się czekało.. dziś jest wszystkiego za dużo po prostu..

  4. codringher pisze:

    Absolutnie genialny album, brzmiący świeżo do dziś.

  5. Marek pisze:

    Co to za wydanie? Experience Edition?

    1. tomilol pisze:

      nie znam się, ale wydaje mi się, że experience edition to jest na CD.. ja mam wersję winylową z 2011 r

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s