Pearl Jam – Riot Act

_DSC0402

Dziś 50te urodziny Jeffa Amenta. Tego który tak pięknie basem pogrywa w Save You. Wszystkiego najlepszego Jeff!

Ten album przez wielu nie jest zaliczany do czołówki PJ.  Ja go lubię. Wybrałem go dziś do opisu bo to jest ten, którego Rolu jeszcze nie ma w swoich recenzjach. Może uda mi się przed nim.

Dla mnie był to pierwszy album kupiony „na czasie” czyli bezpośrednio po wydaniu w grudniu 2002 roku. Pamiętam, że jak go znalazłem w markecie byłem zachwycony tym, że każdej płyty w markecie można posłuchać poprzez zeskanowanie kodu i ślęczenie na słuchawkach. W ten sposób zdarzało mi się w Bolesławcu spędzać czas. No bo co można robić w Bolesławcu.

_DSC0404

Mało kolorowe mam skojarzenia z tym albumem. Tak mało kolorowe jak okładka. Po świętach BN w szpitalu wylądował mój dziadek. Musiał tam spędzić niestety dużo czasu. Podczas moich prawie codziennych wędrówek do dziadka towarzyszył mi walkman z tą właśnie kasetą. Pomimo mało wesołego czasu to ten album napawał mnie optymizmem. Dużo jest tam mowy o miłości. Dużo zwracałem uwagi na teksty. Przesłuchałem ten album tyle razy, że ciężko mi go obiektywnie opisywać. Ta muzyka dużo pomogła gdy człowiek miał zmartwienia. Takie kawałki jak Thumbing my way potrafią człowieka uspokoić. Zresztą to jeden z moich ulubieńszych spokojniejszych numerów PJ.

To pierwszy album na którym pojawia się Boom Gaspar. Czuć jego klawisze. Ta zmiana była pewnym odświeżeniem muzyki. W Love Boat Captain czuć to najbardziej. Te klawisze były tam konieczne. Ogólnie klimat na tym albumie jest jakiś łagodniejszy, bardziej folkowy. Z drugiej strony wilcze okrzyki Eddiego w 1/2 full bardzo kojarzą mi się z Ten. Arc jest piękne – mega przestrzeń, widać góry, lasy. Ma się wrażenie oglądać to wszystko z lotu ptaka.

_DSC0403

Ten album jest dla mnie ważny ze względu na teksty. Bardziej bezpośrednie niż w poprzednich dwóch albumach. Mam wrażenie, że bardziej osobiste. W niektórych numerach muzyka jest bardzo uspokajająca – jak dla mnie bardzo dojrzała. Pomimo tego, że zespół wydaje się zmęczony – mi to daje siłę. Najdziwniejszym dla mnie utworem jest You Are – przedziwne to dźwięki jak na PJ – bardzo futurystyczne. Po sprawdzeniu w książeczce okazuje się, że został nagrany w Space Studio, Aurora. Pamiętam, że po pierwszym przesłuchaniu płyty właśnie ten numer spodobał mi się najbardziej. Bardzo podobały mi się teledyski do I am mine i Love Boat Captain. Zespół znowu zrobił promocję po swojemu. Nietypowy jest dla mnie Cropduster. Chyba jakoś to tempo mi nie odpowiada. Jednak nie potrafię go pominąć. To przez ten refren. Ghost ma takie charczące brzmienie – tylko psują mi go trochę chórki. Podobnie jest z Get right i Green Disease – niby jest ok, ale do końca nigdy nie byli to moi faworyci. Bardzo lubię natomiast Help, Help. Też ma dziwne tempo, ale te wołanie o pomoc jest tu świetnie zrobione. Podobają mi się tutaj zmiany tempa. Bu$hleaguer ma fajne tempo – lubię ten dziwny numer. Eddie często go wykonywał w masce byłego prezydenta – ku czasami wielkiemu niezadowoleniu publiczności. czy muzyka powinna się mieszać z polityką? Moim zdaniem tak. Ten numer świetnie wypada na żywo.

_DSC0409-001

Za oprawę graficzną odpowiedzialny jest dzisiejszy solenizant. Jest to chyba jedna z moich ulubionych płyt pod tym względem. Szczególnie podobają mi się tutaj zdjęcia zespołu w studio nagrań. Ma się wrażenie, że jest się z nimi podczas tworzenia płyty. Bardzo podobają mi się te rysunki, teksty pisane czcionką z maszyny do pisania. Jeff sprawnie to wszystko poukładał. Bardzo podoba mi się też tył płyty.

Dobry rockowy album. Jest tu trochę numerów, których to nie lubię tak do końca. Jednak to PJ. Wolę zawsze usłyszeć te numery niż najciekawsze kawałki z obecnych w naszych popularnych stacjach radiowych.

Pierwszy album po katastrofie na festiwalu w Roskilde – bardzo to przeżyli,na szczęście potrafili się po tym podnieść. Nawet nie zdają sobie sprawy ile oni potrafią dać ludziom radości. Dobrze, że wciąż grają.

5 Comments Add yours

  1. Rolu pisze:

    Zdjęcie Riot Act mam już wrzucone na bloga, czeka w kolejce na swoje 5 minut:) Ale przed RA jeszcze parę innych krążków z innych klimatów:)

  2. Dave pisze:

    Uważam RA za najsłabszy album PJ, dobrze to ująłeś, zespół wydaje się zmęczony.
    Mimo wszystko jest tu kilka perełek, Can’t Keep, LBC, Help Help, Thumbing, no i rewelacyjne teksty, nawet w tych mniej lubianych kawałkach.
    Pamiętam, że Can’t Keep i Thumbing do tego stopnia mi się podobały, że wydrukowałem je sobie i powiesiłem nad biurkiem. Jeszcze muszę dodać, że All or None to dla mnie najbardziej dołujący kawałek ever, te nuty molowe (tak to chyba się nazywa) i smętny wokal Eda po prostu mnie dobijają, nie mogę słuchać tego numeru.

    1. tomilol pisze:

      dokładnie, za teksty warto docenić.. natomiast moim zdaniem sa gorsze albumy PJ.. ten jest mi bliski ze względu na wspomnienia właśnie

  3. no1objector Marcin Dominiak pisze:

    Jeszcze raz potwierdza się zasada, że muzyka związana jest nierozerwalnie z wydarzeniami w naszym życiu i to nie krytycy, ale my słuchacze decydujemy, która z płyt jest dla nas ważna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s