Mastodon – The Hunter

_DSC0307

Wreszcie album Mastodona zakupiony bezpośrednio po premierze. Co za dźwięki!. Jeden z piękniejszych albumów metalowych. Oczywiście chłopaki zmieniają się i to nie jest Mastodon z czasów Leviathana. Zmieniają się – i to dobrze. Wciąż zachowali umiejętność tworzenia skomplikowanych utworów. Dodali do tego na tym albumie melodie. Ja widzę ten album jak The Dark Side of The moon Floydów. Prawdziwy przełom. Zresztą sam wstęp do The Creature Lives jest jak dla mnie odą do tamtego albumu. Dobra inspiracja.

Każdy utwór na tym albumie to historia. Ostatni The Sparrow jest po prostu śliczny. Muzyczne cudo. Jak dla mnie Pink są tu po raz kolejny inspiracją. Przepiękne pejzaże gitar. I ten przenikliwy tekst – ‚Pursue happiness with diligence’. Bedazzled Fingernails ma przedziwne tempo. Co chwilę wydaje się jakby tam był fałsz. Ale ten sam fałsz co chwilę? Niesamowite jak oni potrafią to wszystko poukładać. Ten album musiał powstać przy dużym udziale jakichś środków. Skąd oni mają tyle pomysłów. Przecież oni nie potrafią śpiewać, a na tym albumu jest bardzo dużo czystych wokali. Stargasm zaczyna się tak przestrzennie, ma się wrażenie jakby to grali w jakimś kanionie.  Te ich dziwaczne wokale w Octopus has no friends tworzą przedziwną harmonię. No i te całe instrumentarium. Bębny w Octopus. Brann ma po prostu wolną rękę. Graj co chcesz. Zrób przestrzeń bębnami, a my narobimy dźwięków gitarami. Przepis na arcydzieło. Jaka piękna solówka w tytułowym numerze. Ja tak mogę nad każdym utworem się roztkliwiać. Hit za hitem. Chociaż nie. To nie są hity. To jest sztuka. Każdy numer powinien być traktowany z czułością i hołubiony. Jak dobro narodowe.

_DSC0323

Tyle numerów wspomniałem, a nie napisałem nic o Curl of the Burl (chwytliwa melodia), Thickening (który ma przepiękne bluesowe solo na początku. Black Tongue świetnie rozpoczyna ten album. Najmocniejszy na albumie Spectrelight jest chyba najbliższy starszym dokonaniom Mastodona. A jeśli chcecie wydarcia się to jest od tego Blasteroid. Gitary chłopaków świetnie wypełniają Dry Bone Valley – co za numer! Co za album! Jeśli o czymś nie wspominałem to dlatego, że tak ciężko mi się skupić podczas tej muzyki. Ciężko to analizować. Po prostu świetna muzyka.

No i sama oprawa jest też świetna. Ja zakupiłem wersję limitowaną. Chociaż widziałem, że Rolu też ją ma. Ciekawe czy ktoś w ogóle się pokusił na standardową wersję. Na mojej jest jeszcze DVD z teledyskami i Brann opowiadający o każdym utworze. Fajnie gada, ale da mnie to za mało. Ja bym chciał więcej usłyszeć. Przynajmniej tyle co gadali na dvd z Crack the Skye. Oprócz tego jest też Augmented Reality, czyli możliwość zobaczenia siebie w wersji Łowcy. Po zakupie to sprawdzałem. Fajny bajer, teraz niestety coś tam obecnie nie działa na ich stronie. Co do samej oprawy graficznej to są pewne zmiany. Po długiej pracy z Romano, zespół przerzucił się teraz na rzeźbiarza w drewnie zwanego AJ Fosik. Jego prace są przepiękne. Mają nosa chłopaki do tych grafików.

_DSC0320

Nie będę ściemniał. To jest album na 6kę. Wszystko mnie tutaj kręci. Nawet teksty zaczęły mi tutaj pasować i da rade je rozróżnić podczas utworów. Szczególnie tekst do tytułowego numeru mi się podoba. No i dzięki tym czystszym wokalom można się też powydzierać.

Oprócz całej dwunastki numerów na itunes można również dorwać ukryty Deathbound (jest też na moim DVD z mega pozytywnym teledyskiem) i The Ruiner (osobiście poznałem go dopiero ostatnio).

No i to tyle. Mastodon i Tool to dla mnie obecnie numero uno w takiej muzyce. Tylko ciekawe czy Tool się w końcu weźmie do pracy. Poczekamy, najwyżej Mastodon ich wyprzedzi.

3 Comments Add yours

  1. Rolu pisze:

    A ja mam mieszane uczucia co do tego albumu. Z początku bardzo mi się podobał. Nawet u siebie dałem mu 9/10. Później oczko spadło. Z jednej strony fajnie mi się go słucha, z drugiej ewidentnie czegoś mi tu brakuje. Tak jak Leviathan jest solidnym kopem w dupę (Blood Mountain w sumie też) tak tutaj mamy tylko lekkie popchnięcie. Mam nadzieję, że ich nowy album (jeśli w ogóle powstanie a pewnie tak będzie) będzie w zdecydowanie starszych klimatach. Już nawet nie liczę na Remission ale niech chociaż będzie lekka nutka Leviathana:)

  2. Stary_Zgred pisze:

    Słuchałam tej płyty na przemian z „Catch thirty three” Meshuggah i „The way of all flesh” Gojiry i i jakoś mi w towarzystwie tych dwóch zespołów Mastodon zaginął w niepamięci (a właściwie to powinien przecież wpasować się gdzieś pomiędzy tą dwójką – tak wynikałoby ze stylistyki wszystkich trzech grup). Niby pasował do stawki, ale jednak uplasował się poza podium. A to przecież wyjątkowo przyjemne granie. Pięknie, matematycznie rozplanowane, precyzyjne, techniczne, ale nie zimne i nie odhumanizowane, jak czasami bywa w jazz metalu.

    1. tomilol pisze:

      a ja coś wciąż w Gojirę nie mogę się wkręcić.. trzeba w końcu spróbować.. od czego zacząć?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s