Mother Love Bone

_DSC0206

Składanka MLB, którą zamówiłem przed premierą pearljamowego Twenty. Tak by posłuchać sobie tego co było wcześniej. Tego co przyczyniło się do powstania PJ.

To są tak naprawdę dwa albumy Apple/Shine jeden po drugim na jednej płycie. Warto było to poznać. Uwielbiam tę energię Andy’ego. Ten facet miał po prostu radość życia. W każdym pokręconym tekście czuć ten jego pozytywny klimat. To jest po prostu czysty rock’n’roll. To jest jak dla mnie najweselszy materiał z Seattle. Zresztą on łączy dla mnie rock lat 80tych (który jest dla mnie zbyt radosny) z ponurością 90tych. Zresztą Andy miał też łatwość pisania muzyki. To była taka trochę odwrotność perfekcjonizmu, patrząc na to, że nie miał on za dużych umiejętności co do instrumentów. Miał jednak tego „czuja” i potrzebę uzewnętrznienia się tak często jak to możliwe.

Jest tu kilka utworów, które są naprawdę dobre. Taki Man of Golden Words – jeden z niewielu tekstów, gdzie można się domyślić o co mu chodziło. To świetny numer na wieczór. Bardzo lubię Gentle Groove – za ten luz jaki tu można usłyszeć (coś co mi się kojarzy z Seattle właśnie). Największym z utworów jest dla mnie jednak Crown of Thorns. Pojawia się tutaj jako pojedynczy kawałek i tak jak został wydany na Shine w wersji z Chloe Dancer. Właśnie w tej drugiej wersji znam go lepiej. Pamiętam jak w antykwariacie zielonogórskim dorwałem kasetę z Soundtrackiem do filmu The Singles. Kupione by mieć coś Pearl Jama, Alice, Smashing Pumpkins. Jednak to właśnie ostatni kawałek ze strony pierwszej zwrócił moją uwagę. Nie miałem wtedy pojęcia co to za zespół. Jednak ten utwór wrył mi się w głowę. Przewijałem go non stop. Później usłyszałem go gdy PJ zrobili go po swojemu. Również pięknie, ale sorry Eddie, daleko Ci do wersji Andy’ego.

Dla tego jednego kawałka, warto było kupić ten album. Przepiękna jest ta solówka w środku. Tekst przejmujący, zwłaszcza słowa ‚dreams like this must die”. eHHH….

_DSC0207

Z części jabłka bardzo szybko wkręcił mi się numer This is Shangrila – świetny na otwarcie płyty. Wszystkie zresztą te numery są dopracowane i faktycznie chłopaki mieli przed sobą przyszłość – ten materiał rokował na coś wielkiego. No i jeszcze Bone China jest super. Dobry numer, nie ma co.

Troszkę słabiej jest dla mnie z Shine. Może i Thru Fade Away ma fajnego kopniaka (i ten refren z Mahatmą Gandhi jest ok), jednak już dwa kolejne kawałki są słabiutkie. Na koniec opisany już wcześniej Chloe Dancer/Crown of Thorns w dłuższej wersji.

N drugiej płycie jest jeszcze Capricorn Sister w wersji z Shine (ta wersja jest dla mnie lepsza, ma fajniejszy klimat bez tych dodatków z chórkami z Apple, jest taka bardziej organiczna, wrzaskliwa!). Oprócz tego Lady Godiva Blues – fajne gitarki, ale niedopracowany to numer.
Ładne zdjęcie zespołu w książeczce z dzieciakiem (wesoło im było podczas tej sesji). Oprócz zdjęć jest też tekst Jeffa, który potrafił opisać co się wydarzyło w tym zespole. Niby krótko, niby bez emocji, ale w tych słowach kryje się wszystko czego potrzeba i mnie to wzrusza.

_DSC0212

One Comment Add yours

  1. Rolu pisze:

    Od dawna zbieram się w sobie żeby kupić ten album – na razie mi nie wychodzi. Uwielbiam stąd duet Chloe/Crown – genialna rzecz:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s