Led Zeppelin – II

kudłate słuchanie2

Whole lotta love – jaki to jest hicior! Od zawsze jeden z najlepszych kawałków Zeppelinów. Kojarzy mi się z minimaxem pana Piotra Kaczkowskiego. Były czasy gdy bez telewizji, internetu i płyt CD wyczekiwałem niedziel i czwartków by posłuchać co to ciekawego znowu zaaplikuje. To były czasy gdy chłonąłem każdy dźwięk radiowy, a opowieści i wywiady pana Piotra dawały odpocząć od dnia codziennego. Jak dostałem zmianę w pracy na niedzielę wieczór – byłem wściekły – zdarzyło się tak raz – potem pilnowałem i zamieniałem się z innymi.

Utwór kojarzy mi się też z całkiem niezłą przeróbką w wykonaniu Santany z Chrisem Cornellem – nieźle to brzmi w aucie pędzącym 130 po autostradzie tak by zdążyć do Warszawy na innego świetnego gitarzystę. Kolejny świetny kawałek to Heartbraker – co za bas John Paul Jonesa – to brzmi jak Them Crooked Vultures gdzie J.P.J zagrał z Hommem i Grohlem (kolejny album do musthavewów).

Doceniłem też ostatnio bardziej „Thank You” – to naprawdę ładna ballada. Z Moby Dick‚iem kojarzy mi się czas studiów. Pamiętam, że gdy siedziałem w koszulce Led Zep na zajęciach – wykładowca, który zapytał mnie czy naprawdę lubię Zeppelinów i jakie kawałki lubię najbardziej – odpowiedziałem – „dużo ich jest – ale np. Moby Dick”. Na co on odpowiedział – „Pan nie musi się martwić o wynik przyszłego egzaminu”. Bonham musiał być pierwowzorem do Zwierzaka w Muppetach. Choć i zwierzak miewał porażki.

Bardzo lubię dwójeczkę. Jest jednak jeden utwór, którego nie znoszę. Brzmi dla mnie trochę jak kiepska wersja, albo niedoróbka kawałka The Doors – Living Loving Maid (She’s just a woman). Gdyby nie solówka Page’a w środku to ten kawałek przewijałbym za każdym razem. Choć podobno sam Page nie znosi tego kawałka i dlatego nigdy nie zagrał go na żywo (co oczywiście na przekór robił Plant na solo trasie w 1990).

_DSC0302

Podobnie jak i we wcześniejszej czwórce nie pracowali tu nad książeczką. Z ciekawostek trzeba jedynie wspomnieć, że zdjęcia na okładce było zainspirowane zdjęciem z Latającego Cyrku Czerwonego Barona z okresu Pierwszej Wojny Światowej. Do zdjęcia wklejony został zespół plus kilku gości – m.in.Neil Armstrong, Blind Willie Nelson i Miles Davis. Nie zmienia to jednak faktu, że książeczka w środku jest okropna, a kolorystyka kompletnie nie trafiona. Ciekawostka z Czerwonym Baronem zasługuje na plus. Pewnie jakby to był winyl wyglądałoby to o wiele lepiej.

4 Comments Add yours

  1. Rolu pisze:

    Chyba moja ulubiona płyta Zeppelinów:)

    1. tomilol pisze:

      nawet numer – Living Loving Maid (She’s just a woman)?🙂 bo reszta jest genialna!

      1. Rolu pisze:

        Bez rozbijania na poszczególne utwory – jako całość;)

  2. k.h. pisze:

    Zgadzam się z Tobą. „Whole lotta love” jest, i tu nie boję się tych słów, ponadczasowe. Kto tak wtedy grał ?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s