Ocean – 4

_CSC0602

To co wspominam z czasu tej płyty to koncert jaki Oceaniaki dali z Lipali w 2009 roku. Świetna atmosfera – dużo energii.. Ogólnie tamta trasa z Lipali była chyba bardzo udana. Było dużo pozytywnej energii pomiędzy zespołami i widać to było też również po koncercie obserwując kapele w knajpie.

Zespół powrócił po dłuższej przerwie. Na gitarze pojawił się Michał Grymuza (dobry gitarzysta i specjalista od „sitar”). Cieszę się, że udało się wskrzesić ten zespół bo ich poprzednie płyty kopały! Dla mnie Ocean był zawsze takim polskim (troszkę bardziej popowym) Deftonesem. Zawsze mam jakieś skojarzenia z tym zespołem z Sacramento.

Jeśli chodzi o płytę to czuć, że jest to bardzo osobisty materiał. Wokalista zmagał się wtedy z wieloma prywatnymi sprawami i czuć to w tekstach. Czwórka zaczyna się Czasem by krzyczeć (kolejne skojarzenie do teledysku Deftonsów) i to dobry mocny kopniak na pobudkę zespołu po latach bezczynności. Drugi  „Wołam cię” jest dobrą popową balladą – takiego popu to ja mogę słuchać (spokojnie kawałek do radia). Ze względu na dobre tempo i niezły tekst szczególnie lubię Pawia – świetny tekst! Osobisty tekst w Teraz jest tam ktoś – naprawdę czuć tu tęsknotę i pewien rodzaj uspokojenia. Następny świetny moment to linia wokalna w Chcę rozsadzić się – uwielbiam jak ten numer się rozpędza. W każdym numerze można znaleźć coś ciekawego jednak ten który najbardziej zapamiętałem to Ta pętla musi być koniec. To jest to co chciałem usłyszeć na tej płycie. Ten numer jest dla mnie zapowiedzią ich następnego albumu i cieszę się, że poszli w tym kierunku. Bo pomimo tego, że lubię 4kę to jest troszeczkę za…  hmmmm… Jakby to ująć – popowa? (daleko oczywiście do sceny radia eremefefe i zete). Zdaję sobie sprawę, że taka płyta musiała jednak zaistnieć po dłuższej przerwie. Teksty odzwierciedlają  że momentami chodzi to ciszę i uspokojenie i chyba jakieś odrodzenie. Jednak to te mocniejsze (brudniejsze) momenty bardziej mnie przekonują. Mam wrażenie, że album jest troszkę odszukiwaniem swojej drogi (muzycznie) – ale co ja tam wiem.

Płytę zakupiłem na koncercie w Zielonej i mogłem się nawet zaopatrzyć w grafy od Macieja Wasio i perkusisty Bolka. Jednaj jeśli chodzi o okładkę i książeczkę to nie przekonuje ona. Zdjęcia zespołu są w środku ładne i podoba mi się pomysł zdjęć poszczególnym muzyków przy tym co robią – bez twarzy, jednak ogólnie nie wyróżnia się to opakowanie niczym.

_CSC0609

Największym plusem jest to, że zespół wrócił. Rozstali się potem panowie z M.Grymuzą (choć on pewnie nie narzeka na brak angażu i pracy) i zostali w trójkę. Obecnie pracują nad wydaniem anglojęzycznej płyty i widać, że im się wiedzie. Doszło do zmian i tak w ogóle to już nie ma nazwy Ocean. Obecnie skrócona nazwa to OCN (co przyznam po wytłumaczeniu zespołu ma sens – zespół nie będzie ołszynem tylko bardziej oł-si-enem). Zmiany są sensowne i chyba na lepsze nawet bo przyznam, że w końcu zrobiła się ta nazwa kapeli trochę oryginalniejsza. Żałuję, że nie byłem na koncercie jesienią bo chyba byli w Zielonej. Trzeba się będzie wybrać po nowym albumie.

Na koniec ładny teledysk (podoba mi się ten klimat tutaj)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s