Rage against the machine

DSC_0263

Godzina 23:15, trasa S5 przed miastem którego nazwy nie wypowiadam, dużo kilometrów przede mną. Jest upragniona stacja benzynowa, zimno na dworze, rozciąganie, kilka podskoków, niestety nie pomaga. Trzeba podjąć decyzję, kawa czy okropne chemiczne placebo energy drink. W między czasie telefon do Kasi gdzie można ponarzekać, że ciężko, że zmęczony, że najchętniej bym pospał, że na co to na wszystko i w ogóle. Trochę pomogło, tylko wciąż nie wiem co wybrać. Kawa jest bleee, dopiero piłem w Inowrocławiu, znowu kawa to bez sensu, idę po tego energetyka. Jest jakaś promocja na byka więc biorę, może się nie przyda, ale jak będzie trzeba walczyć to może być potrzeba skorzystać. Łażę po stacji, ładuję się energią z lamp, oczy odpoczywają od reflektorów aut i dochodzą do siebie. Idę do kasy, biorę przy okazji Grześka (oczywiście granatowego). Naglę patrzę – płyty CD. Płyty CD na stacji benzynowej z orzełkiem w logo. Z ciekawości podchodzę, bo mam wrażenie, że widzę Alice in Chains. Nie myliłem się, jest Pearl Jam, 3 albumy AIC, B.B.King i Rage against the Machine. To 20 lat od wydania tego albumu. Jakoś ostatnio wydali chyba nawet jakąś wypasioną reedycję. Biorę. Ciekawe czy z wydanych 19,99zł jakieś pieniądze wędrują do Morrello, a ten kupuje sobie nowiutką gitarę. Przecież, właśnie tych kilku złotych mu brakowało.

Załączam płytę, zmuszając się przy pierwszym utworze do śpiewania z Zackiem. Znam te teksty bardzo dobrze (pamiętam je na pamięć znaczy się). Dużo słów, dużo improwizacji (tak samo jak to było 12 lat temu gdy słuchałem tego po raz pierwszy). Przy drugim utworze krew napłynęła do twarzy (nie jestem lekarzem, ale jestem pewny, że nie miałem jej tam wcześniej, albo było jej mniej). Oczy otwierają się, energetyki leżą zapomniane na miejscu pasażera próbując kusić kolorową etykietą. Mój umysł jest jednak już rozbudzony, jest w roku 2000 gdzie ze słuchawkami na uszach śmigałem z tą kasetą na łolkmenie. Energia przybyła nie wiadomo skąd. To wszystko sprawka Zack de la Rocha. Przelewa na mnie całą swoją energię. Całą złość. „Anger is a gift” powiada we Freedom. Tak, z pewnością był to dar dla mnie tego wieczoru (wieczora?) tej nocy. Dzięki tym gitarom, tej wściekłości dojechałem cały i zdrowy. Chyba będę musiał do każdego wyjazdu dodać sobie wydatek na jakąś energy-CD.

Aha, pomimo benzynianego zakupu, CD jest oryginalna, ma normalną książeczkę gdzie są teksty PRAWIE wszystkich utworów. Nigdy się chyba nie dowiem dlaczego nie ma tam tekstu do Killing in the name of. Książeczka jest ok – to co mi się najbardziej w niej podoba to hasło, że na albumie nie wykorzystano żadnych klawiszy, samplerów czy syntezatorów. Trzeba przyznać, że są to przechwałki co do umiejętności gitarowych Morrello, jednak w pełni uzasadnione. Okładka jest idealna do tej wściekłości. Protestujący mnich, który podpalił się na znak bunt przeciw władzom w Wietnamie. To musi być straszne gdy człowiek jest doprowadzony do takiej decyzji.

DSC_0268

3 Comments Add yours

  1. no1objector Marcin Dominiak pisze:

    To płyta, która nigdy się nie zestarzeje, a ładunek emocjonalny na niej zawarty sprawia, że za każdym razem, kiedy jej słucham zaczynam tupać nogą, ruszać głową, a zdarza się że razem z Zackiem wykrzykuję słowa na F, nawet w miejscach publicznych🙂 Historii na temat braku tekstu jest kilka, do mnie przemawia ta, że tekst jest na tyle prosty, że nie było sensu go drukować, o czy ponoć wspominał kiedyś nasz człowiek w zespole Brad🙂 Swoja drogą zawsze dręczyło mnie, żeby zapytać Ryszarda z NKJO czy to jakaś jego dalsza rodzina, w końcu ilu może być Wilków niespokrewnionych ze sobą na tym świecie.

    1. tomilol pisze:

      Mam podobnie z tymi F… w miejscach publicznych, dlatego nie słucham tego w szkole. Ciekawie by było jakby byli spokrewnieni, podobieństwa nie widzę🙂

  2. codringher pisze:

    Niestety, rapowanie w muzyce mnie jedynie irytuje. Dlatego szkoda, że nie nagrali tej płyty ze śpiewającym wokalistą – wtedy byłaby to jedna z moich ulubionych płyt. A tak – od czasu do czasu posłucham jak Zach zagłusza fajne partie instrumentalne…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s