Lipali – Zielona Góra, 25.11.2012 (klub 4 róże dla Lucienne)

Pamiątka z koncertu. Ten plakat znaczy się, a ponadto pisk w uszach przez kolejne 3 dni no i oczywiście masa dobrych przeżyć. Nie potrafię już chyba policzyć ile razy widziałem LiPaLi. Jeśli chodzi o Zieloną Górę to też już mam kilka wspomnień Dokładnie 3 lata wcześniej wystąpili w Zielonej Górze z Oceanem. Bardzo udany wtedy występ. Natomiast w 2006 gdy zaczynali, mieli zagrać w 4 różach i pamiętam, że z Pawłem strasznie się na to napaliliśmy. To był jakoś luty, wpadamy do 4 róż a tam pustki. Okazało się, że odwołali bo  tylko 9 osób kupiło bilety.

Ale co się odwlecze to nie uciecze. W końcu przybyli i do tego klubu. Nie groziła też tym razem słaba frekwencja. Było w sam raz. Jak na ten mały klubik było idealnie.

Po przywitaniu się z Lukiem i Qlosem poszliśmy obejrzeć support z Głogowa – Chmura. Było ok, wokal słabo nagłośniony, trochę to takie Deftonsowe było. Ja jednak zrobiłem sobie spacer do auta i widziałem jedynie 3 pierwsze utwory.

Po przybyciu ustawiłem się dość blisko i dałem się kolejny raz ponieść Lipie i ekipie. Na początku zagrane kilka utwórów z poprzednich płyt, a potem cały nowy 3850. Od pierwszej do ostatniej nuty. Na końcu Qlos wynucił nawet słowa do Kropki (gdzie na albumie robi to jego synek). Pamiętam, że jak byli 3 lata temu to chyba podczas trasy właśnie jakoś syn mu się urodził – czas leci naprawdę szybko. Co do koncertu to naprawdę dużo energii. Zwłaszcza Luk, któremu kawa przed koncertem chyba bardzo dobrze zrobiła. Mam też wrażenie, że Qlosowy bas jest teraz też bardziej słyszalny. Znacznie więcej jest basowych zagrań, solówek. Lipa w bardzo dobrej formie.  Świetnie wokalnie, po prostu klasa. Ponadto, duży spokój z jego strony. Czasem się dziwię jak można na scenie być tak cierpliwym gdy jakiś pajac z widowni wykrzykuje co chwilę „Zagraj to, zagraj tamto” lub jakieś inne pierdoły. Były oczywiście i przygody, zapomniany tekst do Idol Młot (pożyczanie książeczki z płyty od kogoś z widowni by to zaśpiewać – Classic Lipa), był spocony pępek Qlosa. Było dużo pozytywnych wibracji, bo widać, że oni się lubią i lubieją też ze sobą grać.

Były utwory z przekroju wszystkich płyt, „Ściany”, „Bloo”, Od dechy do dechy”. Nowy materiał zabrzmiał bardzo dobrze, Paweł uznał, że na żywo nabiera to większego sensu. Może coś w tym jest. Nie jest to takie oderwane wtedy. Dobrze komponuje się z resztą materiału.

Było naprawdę dobrze, poskakałem trochę, miło było ich znów zobaczyć. Cieszy mnie, że wciąż się rozwijają co słychać to na ostatniej płycie  (recenzja wkrótce). Z pewnością wybiorę się na nich raz jeszcze.

P.S. Fajnie też, że chłopy znaleźli czas na odwiedzenie schroniska dla zwierząt w Zielonej Górze – super sprawa.

film pochodzi od użytkownika youtube: taboret37

fota setlisty pochodzi od użytkownika facebooka Igora Skrzyczewskiego

3 Comments Add yours

  1. igor pisze:

    a fota setlisty pochodzi od użytkownika facebooka Igora Skrzyczewskiego🙂

    1. tomilol pisze:

      Sorry za to, że nie podpisałem, było późno, już aktualizuję i dzięki

  2. marita pisze:

    Świetny koncert,LIPALI pełna moc,szkoda tylko że zespół CHMURA nie został lepiej nagłośniony,bo grają naprawdę ciekawią muzykę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s