Alice in Chains – Black gives way to Blue

Jestem zaskoczony jak ten album jest spójny z historią zespołu. Tak bardzo pasuje do całej dyskografii. Jeśli ktoś nie wie, to niezauważalnie, brakuje tu jednej ważnej osoby. Pomimo tego braku nie można tego albumu oddzielić od całej historii Alice in Chains. To jest powrót do tego co grali, a „nowy” na wokalu Duvall pięknie wczepił się do tego łańcucha. Uwielbiam ten album. Już pierwszy utwór brzmi świetnie z tymi gitarami Cantrella. Słychać ten płacz strun na drugim planie. Słowa „All Secrets known” – „Nadzieja, nowy początek, czas by zacząć żyć, nie ma powrotu do miejsca gdzie zaczynaliśmy.” Katharsis po odejściu Layne’a. Ale to co najdziwniejsze, ja go tu słyszę. Już w następnym „Check my Brain” (z genialnym riffem), mam wrażenie jakby Staley tam był.

Pomimo, że uwielbiam Layne’a, zawsze miałem wrażenie, że to jest zespół Jerry’ego. Nie mam za złe w ogóle, że powrócili. W „Last of my kind” nowy Duvall świetnie sprawdza się w gąszczu przepięknych riffów. To po prostu brzmi jak Alice in Chains! Świetny refren, dla mnie to jest hicior, po prostu posłuchajcie genialnej końcówki, Jerry wciąż ma głowę pełną pomysłów. „Your decision” – piękna ballada, ze strasznym tekstem. Naprawdę nie wiem czy ta cała złość jest do L., ale nie zdziwiłbym się w ogóle. Z pewnością ciężko było im się otrząsnąć po jego śmierci, prawdziwa mieszanka smutku, wściekłości, żalu. Cudownie zaśpiewana, uwielbiam wokal Jerry’ego. Gdy przed premierą albumu usłyszałem „A looking in view” po prostu padłem z wrażenia. Nie mogłem doczekać się tej płyty! Ciężko było mi uwierzyć, że to tak brzmi. Tak jakby nic się nie stało. Po prostu nagrali następny album, ot tak. Resztę utworów bez problemu można wymieszać na setliście z poprzednimi dokonaniami. Takie „Lesson learned” to kolejny wybijający się utwór. Niesamowicie intrygująca gitara na „Take her out”. I cuuudne granie na „Private Hell”, no a refren, cudo. Jerry jest geniuszem. Na koniec tytułowe „Black gives way to blue” – jakież piękne. Tekst – uspokojenie w tym smutku – nawiedzający Jerry’ego duch Layne’a, nie dający spokoju. „Odejdź, będę Cię pamiętał”. Tak jak tytuł, rozpacz ustępująca melancholii. Przy okazji, na pianinie zasiadł tu sam Elton John.

Uwielbiam teksty z tego albumu, one wszystkie mają znaczenie. Jeśli chodzi natomiast o artwork to naprawdę dobry motyw z tym serduchem, pokazane w różnoraki sposób. Ładne zdjęcia w środku, są teksty i to co lubię czytać czyli osobiste podziękowania dla znajomych. Nie znoszę jednak fizycznej strony tego albumu, bo po krótkim czasie digipack się wytarł, widać, że jest zniszczony, płyta wiecznie wypada z kieszonki, jest wrażenie jakby wszystko było sklejane gdzieś na bazarze, a Alice in Chains koncertowo w TV nie brzmią jakoś interesująco (wiem, że to ostatnie to nie na temat, ale to jedyne miejsce gdzie mogę napisać coś negatywnego po tych całych „ochach” i „achach”).

2 Comments Add yours

  1. k.h. pisze:

    Zespół światowej sławy ale jak dla mnie… najbardziej wartościową w tym zespole jest Alicja. Pozdrawiam.

  2. Rolu pisze:

    A słyszałeś zapowiedź nowego albumu? Szału nie ma…
    A sam BGWTB to świetny powrót. Brakuje Staleya ale i tak od zawsze w AIC siłą napędową był Jerry a nie Layne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s