Soulsavers – It’s not how far you fall, it’s the way you land

Jakoś dużo ostatnio kręci się wokół Marka Lanegana. To jest moja ulubiona płyta na listopad. Już od kilku lat zabieram ją ze sobą do auta wtedy gdy jedziemy na Dzień Zmarłych. Idealna na czas zadumy. Ostatnio pisałem o Mad Season gdzie to odkryłem Marka. W następnym tygodniu, we wtorek 6.11 jest jego koncert we Wrocku (w środę dzień później chyba nawet w Katowicach). Pojechałbym, oj pojechałbym. Śmieję się z Kasi, że w związku z jej blogiem, ona zobowiązana jest do poszerzania swojej pasji poprzez różne szkolenia. Koncert Marka Lanegana to byłoby moje szkolenie.

Soulsavers nagrali ten album z Markiem na wokalu. Świetny wybór. Mroczny głos idealnie komponuje się z tym muzycznym instrumentarium. To nie jest stricte rockowa płyta. Wiele kawałków bez gitar, Spiritual jest cudownie zagrany na klawiszach. Ja poznałem ten album po pierwszym na albumie Revival. Cudowny chór, anielskie głosy z chropowatym wokalem Marka. Jedynym kawałkiem bez tekstu jest tu Arizona Bay. Powolne budowanie napięcia, czuć jak atmosfera gęstnieje z każdą sekundą, tutaj po prostu wokal nie jest potrzebny. Nikt za nim nie tęskni. I tę trąby pod koniec. Pierwsza klasa. Ostatnie na albumie No Expectations – świetne klawisze Hammonda, pamiętajcie aby nie wyłączyć płyty.. pod koniec 2minutowe instrumentalne zakończenie. Ogólnie muzyka jest przepiękna, w tej całej gamie instrumentów należy oczywiście wyróżnić najmocniejszy z nich wszystkich – wokal.

Wokal. Ehhh, tu można nasłuchać się Marka ile się chce. Po prostu musicie posłuchać Kingdoms of Rain. Czy ta głębia głosu nie powala? Strasznie chciałbym usłyszeć to na żywo. To co uwielbiam w wokalu Marka to ten brak pośpiechu. Wszystko jest w jego tempie. On nigdzie się nie śpieszy, jest po prostu ogromny spokój. Teksty na tym albumie dosyć religijne. Czy to komuś przeszkadza? Chyba nie, może nawet ktoś się nawróci, znajdzie tu coś dla siebie. Ja znalazłem trochę.

Na koniec sprawa okładki i książeczki. Mogło by być lepiej. Fajny motyw z tymi rozrzuconymi rzeczami, zdjęcia mogłyby jednak być trochę bardziej rozmyte. Zdjęcie mogło by być takie trochę „zniszczone”. Nabrałoby to więcej klimatu. Poza tym, brakuje mi tekstów w środku, może niedopatrzenie, może taki zamysł. Poza tym bardzo lubię tytuł albumu. To mogłaby być dewiza Adama Małysza gdyby jeszcze skakał.

Ostatnio Soulsavers nagrywają już z Davem Gahanem, słuchałem jednego utworu, ale jakoś nie mogę się przekonać, spróbuję za jakiś czas dać im szansę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s