Hey – Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!

Mam kilka takich płyt, które czekają na swoją porę roku. No i właśnie dziś nadszedł czas na Hey – Miłość! Uwaga! Ratunku Pomocy!  Za oknem pierwszy raz widzę śnieg po wakacjach. Dokładnie..  jest jeszcze październik, a za oknem cały czas naparza białym badziewiem. Jedynie nasz pies się cieszy.

Nie potrafię słuchać tego albumu tak na zawołanie. Musi być zimno, musi być ciemno, musi być klimat. Kojarzy mi się z drogą (zresztą wiele płyt mi się tak kojarzy bo słucham ich ostatnio często w aucie). Ostatnio słuchałem jej około rok temu jadąc do Torunia. Była  jakoś 4ta w nocy, śniegu masa, taka zawieja, że ledwo zauważyłem Dżizusa pod Świebodzinem. Zresztą pod samym pomnikiem facet wjechał wtedy autem do rowu. Pytałem czy wszystko ok, czekał już na pomoc drogową. Ciekawe na co się zagapił  J.

Przejdźmy do albumu. Zacznę od okładki. Naprawdę podoba mi się ten motyw. Świetny pomysł z tymi dziurami na okładce, które alfabetem morsa oznaczają tytuł płyty.

„- –        . . –         . – .         ­ . – – .”  – co odnosi się do pierwszych liter słów w tytule.

Ponadto, ciekawym rozwiązaniem, jest tło za tymi dziurami w okładce. W tamtym roku miałem żółte, dziś zmieniłem na fiolet (Kasia mówi, że to fiołkowy). Sama okładka biała jak zima, co też mi bardzo pasuje do całości.

Płyta związana jest trochę z moim miastem. Zielonogórzanie ze składu filmowego Sky Piastowskie odpowiedzialni są za DVD, które prezentuje pracę nad tym albumem. Ciekawie się to ogląda, no i jest możliwość posłuchania K.Nosowskiej. Na koncertach jej konferansjerka ogranicza się przecież do skromnego „Dziękuję” po każdym utworze (co wcale nie oznacza, że to mi przeszkadza).

Jeśli chodzi o to co najważniejsze, czyli muzykę, to należy dać tej płycie trochę czasu. Dobrze pamiętam, że nie „weszła” mi od razu, jestem pewny też, że odpaliłem ją dopiero po kilku dniach po zakupie. I dopiero po kilku przesłuchaniach się do niej przekonałem. To dobrze, to dobrze.. Lubię i takie płyty. Zresztą, nie wyczekiwałem jakoś specjalnie tego albumu, dlatego  chyba mogłem sobie pozwolić na dość długie oswajanie się.

Co do samej muzyki, to duuużo tu elektroniki. Jest ona wszędzie. Z początku trochę drażniąca, ale z czasem wpasowało się to w całość. Naprawdę, warto docenić ten chyba nowy kierunek w ich twórczości.

To, co do mnie przemawia to teksty Kaśki. Są trochę kombinowane, ale można w nich znaleźć coś dla siebie. Mało mam polskich płyt w moich zasobach. Nie wiem nawet czy tekstowo nie jest to najciekawsza z moich Polish albumów. Nie będę tu przytaczał cytatów, warto samemu wysłuchać i ocenić.

Podsumowując:

To chyba tyle.. kończę z pierwszym na płycie genialnym „Vanitas”, które świetnie wprowadza do albumu, aż chce się słuchać dalej!

 . – – .      – – –       – – . .      – . .       . – .       . –      . – –      . .      . –       – –        

3 Comments Add yours

  1. Bożenka pisze:

    Hej! Myślę że „kudłate słuchanie” to nie to samo co kudłate myśli, dlatego z ciekawością przeczytałam Twój wpis.Bardzo zainteresowałeś mnie płytą HEJA.Będę śledziła wpisy na Twoim blogu.Czekam na następne.

  2. Bożenka pisze:

    Posłuchałam kilku piosenek Kasi Nosowskiej.Teksty niektórych trafiają do mej duszy, a muzyka często budzi niepokój.W sumie super,przynajmniej można po przesłuchaniu zastanowić się nad wieloma sprawami bo nie można przejść nad tym obojętnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s